Zuzanna Ginczanka 1917–1944
Ulica Marszałkowska

ginczanka-pPośród kominów i miast przedziwnych
jedno nad wszystkie przeniosła sława,
w samym bijącym sercu Ojczyzny
wielka i światła stoi Warszawa,
w samym bijącym sercu Warszawy
w samym śródmiejskim sercu stolicy
dzieją się bardzo dziwaczne sprawy
na Marszałkowskiej, głównej ulicy […]
W samym bijącym sercu Warszawy
(Tam gdzie neony, jony, klaksony)
krokiem niedbałym albo łaskawym
chodzą przeróżne ważne persony –
na zewnątrz: ukłon dworny, hrabiowski,
a w głowach: świeczka łojowa pełga,
– chodzą i noszą po Marszałkowskiej
czarną, zgaszoną prowincję we łbach

Uwagi krajoznawcze, 1937

Wiersz Zuzanny Ginczanki „Uwagi krajoznawcze” po raz pierwszy ukazał się w „Szpilkach” w 1937 roku. Po wojnie utwory poetki popadły w zapomnienie. Od kilkunastu lat mówi się o nich jednak coraz częściej. Najobszerniejszy zbiór wierszy Ginczanki „Udźwignąć własne szczęście” opracowała w 1991 roku Izolda Kiec. Urodzona w rodzinie rosyjskich Żydów i wychowana w Równem na Wołyniu, Zuzanna Ginczanka przybyła do Warszawy tuż po maturze, w 1935 roku. Przebywała tu tylko cztery lata, ale to wystarczyło, by stała się legendarną postacią przedwojennej stolicy. Sławę zawdzięczała po części swojej zjawiskowej urodzie, co w końcu stało się jej przekleństwem: czasem bardziej zachwycano się jej osobą, niż twórczością. W czasie wojny to właśnie wygląd zdradzał jej pochodzenie, a donos skazał ją na śmierć. W Warszawie Ginczanka bywała w „Ziemiańskiej” i w „Zodiaku”, we wszystkich kawiarniach odwiedzanych przez pisarzy. Przyjaźniła się m.in. z Julianem Tuwimem i Witoldem Gombrowiczem, którzy od razu docenili jej talent i oryginalne wiersze: osobiste, zmysłowe, pełne metafor. Z czasem utwory poetki napełniały się coraz większym niepokojem wobec nadchodzącej katastrofy. Ginczanka miała też ostre pióro. W 1936 roku rozpoczęła współpracę z warszawskim tygodnikiem „Szpilki”, opozycyjnym wobec sanacyjnego rządu czasopismem satyrycznym. Była jedyną kobietą w męskim gronie publikujących tam regularnie twórców. Pisała zarówno lekkie wierszyki: rodzaj towarzyskich przekomarzanek, wywodzących się z tradycji Skamandrytów, jak i utwory zabawne, ale niosące poważną krytykę rzeczywistości. Niepokoiły ją: faszyzacja życia i narastający antysemityzm, ale piętnowała też np. snobizm. Swoje satyry często zabarwiała tonem osobistym, a jej cięta ironia wkrótce stać się miała ironią tragiczną. Izolda Kiec pisała: „Towarzyskie fraszki i poruszające aktualne tematy satyry nie charakteryzują jednak najważniejszych tendencji »szpilkowej« działalności Zuzanny Ginczanki. Ta doraźna twórczość jakby jej nie wystarcza. W nowej więc formie kontynuuje swe wcześniejsze dociekania i głosi te same idee.W utworach »Do Kolumba« oraz »Uwagi krajoznawcze « odnaleźć można echa młodzieńczego buntu poetki przeciwko zaściankowości i drobnomieszczańskim przesądom”. Agata Araszkiewicz zauważyła: „Życie literackie i polityczne w satyrach Ginczanki postrzegane są jako otchłań zacofania i ciemnoty, rządzą nimi mętne, niezrozumiałe mechanizmy, ludzkie zawiści i uprzedzenia. […] Opisu spraw publicznych Ginczanka konsekwentnie dokonuje z pozycji prywatnej, egzystencjalnej, dając wyraz zdziwieniu i rozczarowaniom”.

Ulica Marszałkowska (dawniej Otwocka i Bielińska) biegnie od placu Unii Lubelskiej do placu Bankowego. Jej nazwa (1770) pochodzi od urzędu marszałka Franciszka Bielińskiego, który stojąc od roku 1742 na czele Komisji Brukowej, przyczynił się do poprawy wyglądu stołecznych arterii. Ważny etap w historii ulicy rozpoczął się w roku 1845, gdy na rogu z Alejami Jerozolimskimi stanął dworzec kolei warszawsko-wiedeńskiej. W jego sąsiedztwie powstało wiele kamienic. Rolę centrum stolicy Marszałkowska zaczęła pełnić na przełomie XIX i XX wieku. Stała się ulicą handlową, firmy przenosiły tu swoje siedziby, powstawały kolejne budynki. Na rogu ulicy Kredytowej w latach 1896–1897 stanęła neorenesansowa kamienica według projektu Józefa Hussa, w której mieścił się słynny Dom Mody Bogusława Hersego. U zbiegu z ulicą Księdza Skorupki wybudowano w roku 1898 bliźniacze kamienice Taubenhausa, według projektu Edwarda Goldberga, o neogotyckich fasadach, obłożonych cegłą. Jedna z nich, pod numerem 72, zachowana i odrestaurowana, pozwala dziś wyobrazić sobie przedwojenną zabudowę ulicy. U progu XX wieku, pod numerem 124, stanął też gmach Towarzystwa Ubezpieczeń „Rosja”, zaprojektowany przez Władysława Marconiego, z pięciometrową alegorią Elektryczności zdobiącą fasadę. Odbudowany po II wojnie światowej w nowej formie, zyskał od ażurowych osłon nieoficjalną nazwę „Dom pod Sedesami”. W latach międzywojennych Marszałkowska była jedną z najruchliwszych ulic Śródmieścia. W czasie powstania warszawskiego niemal cała jej zabudowa legła w gruzach. Lata PRL-u przyniosły nowy obraz ulicy; domy z lat 50., wchodzące w skład Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej (MDM), uznawane są za czołowe osiągnięcie architektury socrealistycznej. Wraz z III Rzeczypospolitą pojawiły się eleganckie sklepy i szklane biurowce. Od ponad stu lat, niezależnie od epoki, Marszałkowska należy do najważniejszych ulic Warszawy. Jest zawsze pełna przechodniów i pojazdów, o czym najlepiej świadczy popularne określenie tłoku: „ruch jak na Marszałkowskiej”.

Małgorzata Büthner-Zawadzka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *