Tadeusz Borowski 1922–1951 – Ulica Skaryszewska

BOROWSKILatem, jesienią, zimą i wiosną uliczka [Skaryszewska – przyp. autora] – ślepa, wybrukowana kocimi łbami, śmierdząca zgnilizną otwartych rynsztoków, uliczka zgubiona miedzy grząskim jak przegniły trup polem a szeregiem zmurszałych, parterowych domów mieszczących pralnię, fryzjera, mydlarnię, parę sklepików spożywczych i obskurny bar – dzień w dzień pęczniała wzbierającym, rozfalowanym tłumem, który podpływał pod betonowe mury szkoły, wyciągał twarze ku nowoczesnym oknom, ku pokrytemu czerwoną karpiówką dachowi, podnosił głowy, wymachiwał rękoma i krzyczał. Ujęty jak w groble w dwa szeregi policjantów, tłum odpływał korytem ulicy, odchodził aż do placu leżącego u jej wylotu, skąd otwierała się miła oczom perspektywa na zapuszczone mielizny nad rzeką, porosłe kępami postrzępionej wikliny i pokryte z rzadka liszajami śniegu, na most nad leżącą na migotliwym nurcie mgłą, na żółte, pastelowe domy miasta, roztapiające się w czystym, spokojnym, błękitnym niebie – kłębił się rozpaczliwie na placu i znowu powracał z krzykiem.

Pożegnanie z Marią, 1947

Borowski mieszkał w Warszawie od roku 1933. Tutaj uczęszczał do gimnazjum i studiował polonistykę na tajnym Uniwersytecie Warszawskim, mając za profesorów takie osobistości polskiej nauki, jak: Julian Krzyżanowski, Wacław Borowy czy Zofia Szmydtowa. Uczestniczył w podziemnym życiu kulturalnym okupowanej Warszawy. Aresztowany w 1943 roku, wywieziony do Oświęcimia, powrócił do stolicy w 1946 i kontynuował studia na Uniwersytecie. Współpracował z kilkoma gazetami. Zmarł śmiercią samobójczą. Jego imię nosi ulica na Pradze Północ. Tom „Pożegnanie z Marią” ukazał się w końcu 1947 roku, a w roku 1948 był głównym kontrkandydatem „Popiołu i diamentu” Jerzego Andrzejewskiego do prestiżowej nagrody „Odrodzenia”. Swoimi opowiadaniami Borowski uderzył w przekonanie o zewnętrznym charakterze zła, o jego oddzieleniu od podmiotu, który tego zła doświadcza. Po wojnie, kiedy pojawiały się pierwsze relacje z obozów, oczekiwano przede wszystkim wyraźnego rozdzielenia świata ofiar i świata prześladowców, katów. Przykładem takiej książki mogą być „Dymy nad Birkenau” Seweryny Szmaglewskiej. Tymczasem Borowski zło i odpowiedzialność moralną zuniwersalizował. Jego narrator żyje, bo dostosował się do reguł, które obowiązują w obozie, a więc żyje kosztem współwięźniów. Godzi się na ich śmierć, bo współczucie nie jest w cenie. Bezwzględnie respektuje prawo własnej korzyści. Andrzej Werner tłumaczy tę postawę następująco: „Opozycja życie własne – życie innych to nie tylko obojętność na krzywdę i cierpienia współwięźniów, ale i walka o wszystko, co potrzebne do życia. Walka o żywność, o lepszą pozycję, pracę, ubranie, o miejsce w szpitalu, o lekarstwa. Miłość, przyjaźń, współczucie zanikają. Drugi człowiek jest konkurentem lub pomocnikiem w zdobywaniu pożywienia, zawsze czyimś kosztem. Relacje osobowe zostały zastąpione – w najlepszym przypadku – towarowo- wymiennymi”. Obraz ten był szokiem dla czytelników, który spotęgowany został dodatkowo suchą, pozbawioną emocji i komentarza narracją, podkreślającą psychiczną degradację człowieka. Tytułowe opowiadanie tomu „Pożegnanie z Marią” dzieje się poza obozem, w precyzyjnie przedstawionych realiach okupacyjnego życia Borowskiego przy ulicy Skaryszewskiej na Pradze. Na Skaryszewskiej mieścił się magazyn materiałów budowlanych firmy „Pędzich” (z centralą na Chłodnej). Borowski objął tu pracę magazyniera po swoim bracie, który zimą 1942 roku wyjechał z Warszawy. Również w tym opowiadaniu wyraźna jest demaskatorska intencja pisarza. Nie odnajdziemy tu Warszawy heroicznej, bohatersko walczącej z okupantem. Spotkamy natomiast cwaniaków, którzy na handlu z Niemcami dorabiają się niemałych fortun. Tadek też potrafi kombinować, pędzi bimber, inicjuje sprzedaż wapna na lewo, z kierownikiem filii oszukuje w księgowaniu. Jednocześnie potrafi pięknie, poetycko mówić, gdy spotyka się z Marią; gromadzi książki: Szekspira, Platona, Tomasza z Akwinu, Montaigne’a; prowadzi dyskusje o poezji, miłości i dobru; wieczorami pisze wiersze i odbija je na powielaczu; czyta, przygotowuje się do zajęć na kompletach, zapisuje sentencje. Wyraźna w tym opowiadaniu dwoistość narratora ukazuje klęskę kultury, kłamstwo literatury, jej śmieszność i małość w sytuacjach zagrożenia. Ale najbardziej bolesna w tym wszystkim jest okrutna prawda o człowieku: skoro zło pojawia się przed obozem, to znaczy, że tkwi ono w samym człowieku, że nie ma przed nim ucieczki. Źródeł tego zła nie należy szukać w sferze metafizycznej („niebo u Borowskiego jest puste” – jak pisze A. Werner), ale w kryzysie kultury europejskiej i upadku wartości, czego efektem stał się hitleryzm wraz ze swoją skrajną formą, którą stanowiły obozy koncentracyjne.

Ulica Skaryszewska znajduje się na Pradze Południe, biegnie od ulicy Zamoyskiego do Dworca Wschodniego. Wytyczono ją ok. 1883 roku i nadano nazwę od pobliskich pól skaryszewskich, w kierunku których prowadziła. Znajdowała się tutaj kaplica mariawicka, przebudowana w 1927 na kościół rzymskokatolicki. W prezentowanym fragmencie opowiadania pojawia się szkoła, w której (pod nr 8) 7 lutego 1941 r. Niemcy założyli obóz przejściowy, potocznie zwany Obozem na Skaryszewskiej. Był to punkt niemieckiego Urzędu Pracy, z którego wywożono Polaków na przymusowe roboty do Niemiec, transportami liczącymi od kilkuset do tysiąca osób. Istniał do roku 1944. 8 czerwca 1944 roku na rogu ulicy Skaryszewskiej i Targowej oddział bojowy AK dokonał zamachu na komendanta Bolongino. W latach 1950–1973 przy północnym krańcu Skaryszewskiej znajdowało się targowisko. W 1964 roku zakończono budowę pawilonu dla ruchu podmiejskiego Dworca Wschodniego. Ulica Skaryszewska stała się również tematem wiersza Borowskiego „Pożegnanie Skaryszewskiej”.
Katarzyna Wigurska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *