Światopełk Karpiński 1909–1940
Ulica Topiel

karpin-pGdzieś po ulicy Topiel, jak po miejskiej
toni
Schodzą anioły latarń, każdy z gwiazdą
w dłoni,
I tańczą jednonogie, świecąc w oczy
z bliska
Parom co tu się snują w miłosnych
uściskach,
Albo śpiewnym pijakom,
co o chwiejnym murze
Stąpają w plamy blasku, jak strojniś
w kałuże.
Owe pochody świateł, chwiejne,
migotliwe
Kołują ulicami poprzez gwiezdną niwę,
Stają przy grobach domów, jak złote
gromnice
Odwijają z ciemności zamarłe ulice
I czarnym karnawałem przez sine
obszary
Wychodzą na nadbrzeżne liliowe
bulwary,
By klucząc po zieleńcach jasno
i wokoło
Pluskać światłami w Wiśle z gwiazdami
pospołu.

Poemat o Warszawie, 1938

Poeta, który „w dotkliwy sposób odczuwał swój epigonizm” (J. Iwaszkiewicz), który czuł na plecach oddech Skamandra, a w swoich wierszach zapewne czytał tamtą – zatem już „nieoryginalną” poetykę – napisał dzieło w swej drugorzędności najoryginalniejsze i pierwszorzędne w swoim epigonizmie. „Poemat o Warszawie” wydany w 1938 roku jest bowiem równocześnie poezją sentymentalną jak z Or- -Ota, ale i nowoczesną „skamandryckim” spojrzeniem na wielkie miasto-aglomerację; poezją, którą określa wielkie przedsięwzięcie. Jest wreszcie poezją wciąż, mimo wszystko, stanowiącą wyzwanie dla siebie samej i dla poety świadomego czekających go zadań: „Będzie rzecz o Warszawie… Nim nożyce Parki Przetną mi nić żywota, na swe wątłe barki Biorę ten trud niemały, żeby dłonią drżącą Zamknąć obraz stolicy w obrazach tysiącu”. Wywiązać się z paktu z taką Poezją, z takim Tematem – nie jest łatwo. Dlatego we „Wspomnieniu” akcentuje Iwaszkiewicz tragizm losu Karpińskiego: „Jak dziwacznie rozkładają się światła i cienie żywotów ludzkich, jak najosobliwsze zestawienia spotykają się z sobą… […] Wdrapaliśmy się po schodach na wiadukt Trzeciego Maja – i Światek zauważył, że wejście na schody mnie zmęczyło. Z właściwą mu bezwzględnością powiedział: » – Masz zadyszkę. Starzejesz się«. […] Po raz pierwszy wówczas pomyślałem, że rzeczywiście starzeję się, jestem stary, inni przychodzą, trzeba ustąpić im miejsca… […] Szliśmy dalej wiaduktem i obraz zimowego wieczoru nad Warszawą, gdzie błyszczały »słodkie landryny neonów «, roztwierał się przed nami. – Co to jest – spytał mnie Światek – że ja tak kocham to miasto? – Nie wiem – odpowiedziałem – to przeznaczenie. I rzeczywiście, było takie przeznaczenie: miał napisać »Poemat o Warszawie«, gdzie niejedno znajdziemy przeczucie bohaterstwa – a potem miał bronić tego miasta przed nieprzyjacielem, który zagrażał nie tylko całemu miastu, ale i całemu narodowi. Ten żart rzucony w rozmowie wydaje się być jedynym wyjaśnieniem tego losu: urodzony w Łucku […], w mogile śpiący w Wilnie […] – tak nierozerwalnie jest Karpiński związany z naszą stolicą”. W Prologu „Poematu…” powie poeta: „Nie jestem z tego miasta […]”, lecz jakby sam swoim wyznaniem zaskoczony, zaraz doda: „Dziś, odkąd do stolicy wwiodły mnie nadzieje, Jej łzy rymuję łzami, śmiechem jej się śmieję, Sławię te strome bloki i w strzępach rudery, Sterczące obok siebie, jak zmieszane sfery – Te ulice, po których już chodzili w cieniu Ci, co dzisiaj je zdobią wykuci w kamieniu I patrzą na przechodniów, odgadując z góry Którego z nich ma przyszłość znów zakuć w marmury. Te doliny wieczorów i wzgórza – poranki… Jej dzień do siostry równam, a noc do kochanki […]”.

Ulica Topiel jest jedną z najstarszych ulic w Warszawie. W dokumentach jej nazwa widnieje przynajmniej od 1670 roku, kiedy to „Aleksander Zasławski utworzył jurydykę [własność szlachecką bądź kościelną na terenie miasta, ale od władz miejskich niezależną i wobec innych uprzywilejowaną – przyp. autora], zwaną »Aleksandria »” („Warszawa, jej dzieje i kultura”), do której, prócz działek przy Topiel, należały: Tamka, Aleksandria, Drewniana i Zajęcza oraz Leszczyńska. Ulica Topiel biegnie w Śródmieściu od Zajęczej do Oboźnej. Niegdyś dochodziła do Tamki, obecnie ten krótki odcinek stał się krańcem wytyczonej po wojnie ulicy Kruczkowskiego. Razem z Browarną i Furmańską stanowiła ważny ciąg komunikacyjny na Powiślu. Przebiegała dawniej nad stawem, przez ogród Godzkich (Dynasowski) i dalej mostem na kanale. Uregulowana w roku 1770, nazwę zawdzięcza niskiemu położeniu względem poziomu Wisły, co było w przeszłości powodem częstego zalewania ulicy. W końcu XVIII wieku istniało na Topiel kilka drewnianych domów. Od początku XIX do początku XX wieku zabudowywana była domami murowanymi. Most nad kanałem przetrwał do XIX wieku. Od ok. 1910 roku mieściła się tu Fabryka Cukrów i Czekolady F. Fuscha. W czasie II wojny światowej zabudowę częściowo zniszczono. Odbudowana i powiększona po wojnie fabryka mieści obecnie Zakłady Przemysłu Cukierniczego „Syrena”. W czasie powstania warszawskiego przy zbiegu Topiel i Tamki mieścił się warsztat powstańczy, w którym zbudowano „Kubusia” – powstańczy wóz pancerny odnaleziony podczas odgruzowywania Warszawy na przełomie 1945 i 1946 roku w stanie nieuszkodzonym, z bronią w środku. Gdy władze komunistyczne dowiedziały się o odkryciu, „Kubuś” – wyciągnięty z ruin warsztatu – przetransportowany został do pobliskiego parku. Zniszczeń, których oszczędziła mu wojna, doznał dopiero po niej, gdy „nieznani sprawcy” przestrzelili pancerne blachy i podpalili wóz. Później „Kubuś” został „odnaleziony” powtórnie i niejako „oficjalnie” przez władze, w czasie gdy koniunktura polityczna uległa nieznacznemu odwróceniu. Gdy stalinowska Polska Ludowa nie groziła już ostrymi represjami za ocalenie pamięci o powstaniu warszawskim, której „Kubuś” był materialną i duchową częścią – przekazano go do Muzeum Wojska Polskiego. Odrestaurowany w 1967 roku przez swego pierwszego konstruktora Józefa Frenika  (ps. „Globus”) oraz Stanisława Kopfa („Malarza”), „Kubuś” jest unikatem w kolekcji broni muzeum, budzącym u zwiedzających podziw, zadumę i wzruszenie.

Paweł Kuciński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *