Stanisław Wyspiański 1869–1907
Pałac w Łazienkach

WYSPIANSKIARES
Czyjaż to siedziba pusta?
CHÓR BOGINEK
Polski ostatniego Augusta
dom, stawion Hellenów sztuką.
ARES
Przecz serca nie stało wnukom
Tu mieszkać – ?
CHÓR BOGINEK
Puste pokoje.
ARES
Rozewrzeć na oscież podwoje!

Noc listopadowa, 1904

„Zaznaczyła to krytyka – czujemy to zresztą wszyscy – że pisząc »Noc listopadową «, pragnął Wyspiański zakląć w poezję nie tylko historyczną chwilę, ale również i historyczne miejsce – napisał Wacław Borowy – »Noc listopadowa« to nie tylko poemat pierwszych godzin powstania 1830 roku, ale również poemat Warszawy, przede wszystkim zaś – poemat Łazienek. »Poematem Łazienek« nazwał ją też bardzo słusznie Adam Grzymała-Siedlecki w głośnym odczycie z 1915 r.”. I dodał: „Jak zresztą Wyspiański był owiany czarem łazienkowskim i jak cały dramat pragnął postawić w promieniu jego działania – tego dowodem najlepszym umieszczenie na okładce »Nocy listopadowej« kolorowej planszy z wykonanym przez samego poetę obrazem tej części Łazienek, w której rozgrywają się dwie sceny przedostatnie. Fragment wyspy i amfiteatru, ciemne fiolety drzew, zbłękitniona o szarym jakby poranku jesiennym powierzchnia stawu-Acherontu, a w głębi seledynowe ściany pałacu i granatowa plama północnej części parku: to idealna dekoracja, która wprawdzie nie odpowiada we wszystkim istotnemu wyglądowi Łazienek, ale pięknością swoją zapada w naszą pamięć i – wciąż przy czytaniu obecna – jeszcze umacnia wrażenie poezji”. Stanisław Wyspiański w stolicy był tylko raz, na początku lutego 1898 roku, z okazji konkursowej wystawy malarstwa Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych. Na konkurs przywiózł swoje projekty witraży dla kościoła Franciszkanów w Krakowie. Nie uznano ich za dzieła sztuki malarskiej i Wyspiański otrzymał nagrodę poza konkursem (ale równorzędną nagrodzie pierwszej). Pisarz, który przyznawał artyście prawo do własnej wizji przeszłości, do jej artystycznego przetwarzania, swobodnie traktował również przestrzeń, w której rozgrywają się wydarzenia i kształtował ją zgodnie ze swoją wizją. Polegało to na ożywianiu budowli, rzeźb, pomników, które przestawały w ten sposób stanowić tylko tło, ale nabierały dodatkowych znaczeń i współuczestniczyły w rozwoju akcji. Taki zabieg artystyczny odnajdziemy w wielu dramatach Wyspiańskiego. W „Legendzie”, „Bolesławie Śmiałym”, „Skałce” i „Akropolis” Wyspiański ożywił Wawel; w „Wyzwoleniu” scenę krakowskiego teatru, w „Nocy listopadowej” Łazienki, a w zasadzie całą Warszawę. „Wypadnie jeszcze dopowiedzieć – pisze Maria Prussak »liryzm i plastyka pamięci« leżą u podstaw wyobraźni pisarza, który przestrzeń, w jakiej się znalazł, ożywiał tworami własnej imaginacji, w dzieło sztuki zamieniał realia otaczającej go rzeczywistości, należące do różnych jej obszarów. Odwoływał się nie tylko do tradycji artystycznej, ale do najrozmaitszych zapamiętanych niegdyś szczegółów, łączył je w najbardziej niespodziewane związki”. Miejsca, które pojawiają się w dramacie, uległy dramatycznej i scenicznej interpretacji, pozostały jednak w związku z realiami Warszawy: w Szkole Podchorążych Piotr Wysocki podrywa młodych do walki, w Belwederze zamieszkuje znienawidzony Wielki Książę Konstanty, pod pomnikiem Sobieskiego zbiera się garstka powstańczej młodzieży. Sceny dramatu rozgrywają się również w Teatrze Rozmaitości, w mieszkaniu Lelewela, w łazienkowskim Teatrze na Wyspie i na ulicach miasta. W tę konkretną przestrzeń Warszawy i w historyczne wydarzenia poeta wprowadził postaci bogów greckich. Kamienne posągi, zdobiące aleje Łazienek, ożywają, włączają się w działania ludzi, organizują je i inspirują. Na scenę wkraczają Pallas-Atena, Ares, zwielokrotniona w kilku wcieleniach bogini zwycięstwa – Nike, Hermes, a przede wszystkim istotna dla zrozumienia idei utworu para: Demeter i jej córkę Kora. W dramacie Wyspiańskiego Demeter żegna się z córką przed jej zejściem do państwa ciemności, sygnalizując tym samym klęskę powstania. Ofiara bohaterów nie będzie jednak daremna. „Umierać musi, co ma żyć” – te znamienne słowa Kory zapowiadają wolność i odrodzenie, które poprzedzić musi śmierć i zastój. W pałacu Na Wodzie rozgrywa się scena ósma dramatu. „Pałac królewski – jak pisze Wacław Borowy – urasta do wyżyn symbolu historiozoficznego, staje się niby przedsionkiem podziemnego państwa Persefony”.

Pałac w Łazienkach został zbudowany w drugiej połowie XVII wieku przez marszałka wielkiego koronnego S. H. Lubomirskiego w bogatym, dekoracyjnym stylu barokowym. Prace prowadził Tylman z Gameren. Budynek usytuowano na prostokątnej wyspie, otoczonej kanałami zbudowanymi na planie kwadratu. W roku 1764 stał się własnością Stanisława Augusta Poniatowskiego, który uczynił z niego letnią rezydencję mieszkalną, całkowicie zmieniając jego wygląd zewnętrzny w stylu klasycystycznym. Zwano go odtąd pałacem Na Wodzie albo pałacem Na Wyspie. Latem król wydawał tutaj słynne Obiady Czwartkowe, w których uczestniczyli zaproszeni przez niego pisarze, publicyści i pedagodzy, a także działacze polityczni. W ciągu XIX w. w pałacu dokonano szeregu przeróbek, które usunięto w toku restauracji przeprowadzonej w latach 1921–1922 i urządzono w nim muzeum. W 1944 roku pałac został spalony, a mury przygotowane do wysadzenia w powietrze, do czego szczęśliwie nie doszło. Po wojnie przez wiele lat trwała odbudowa i częściowa rekonstrukcja pod kierunkiem Jana Dąbrowskiego. Dzięki niej obejrzeć dziś można stylowe wnętrza ozdobione dziełami sztuki i sprzętami z epoki.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *