Piotr Matywiecki ur. 1943
Klasztor Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża

MATYWIECKIJest miejsce zamknięte,
w Warszawie bez wiary,
w szczerej Warszawie
otwartej przez wojny.
Dziedziniec przy ulicy
między kościołem a klasztorem,
ukryty za staromiejskim murem
nowym, powojennym.
[…]
Obmurowano dawną przestrzeń

samą pustkę.
Tutaj jest wiara
cichego powietrza.
[…]
Nie mam pretekstu religijnego
do zagadania przez mikrofon
i prośby o wejście. Żeby tam być
mam tylko wiarę, że to tam jest.
[…]

Ballada o szczerym mieście, 2005

Wiersz Piotra Matywieckiego pochodzi z tomu „Ta chmura powraca”, wydanego w 2005 roku. Poeta publikuje dość rzadko i niezwykle starannie przygotowuje swoje kolejne tomiki. Dotychczas wydał m.in. tomy poetyckie: „Struna” (1979), „Płanetnik i śmierć” (1981), „Zwyczajna, symboliczna, prawdziwa” (1998); uznanie przyniosły mu autobiograficzne eseje o Holocauście „Kamień graniczny” (1994). Jego twórczość poetycka zaliczana jest, zarówno pod względem formalnym, jak i tematycznym, do nurtu klasycyzującego; poeta porusza się w kręgu problematyki refleksyjno-filozoficznej, bliskie są mu tematy przemijania, tajemnicy istnienia i śmierci. Nie inaczej jest w ostatnim tomie „Ta chmura powraca”. I tu podejmuje autor sprawy ostateczne, przywołuje temat Holocaustu, śmierci, rozlicza się z własnym czasem i własnym przemijaniem, żegna przyjaciół w swoistych epitafiach, poetyckich portretach. Ale jest to również poezja miasta, „urban poetry”, która – przywołując szczegół, konkretny obraz czy miejsce – zawsze zwraca się do czegoś ponad, dąży do filozoficznego, a może i religijnego uogólnienia: „mam tylko wiarę, że to tam jest” – pisze Matywiecki w cytowanej „Balladzie o szczerym mieście”… Metaforyczność tych utworów prowadzi do niezwykłej kondensacji znaczeń, odsyła do rzeczywistości umykającej słowom. Cykl wierszy warszawskich otwiera utwór „Legenda”, zaczynający się wymownym dwuwersem: „To miasto urąga sumieniu/ale kocham je, bo godzi się na moje istnienie”. Dalej pisze poeta: „To miasto/jest powieką włóczęgi […] Jestem powieką włóczęgi”… Jeśli jest się „powieką włóczęgi” czy „postronnym włóczęgą” – jak sam siebie określa autor (możliwe, że żartobliwie, bo w całym tomiku wyczuwa się subtelny, osobliwy humor), to można jedynie wierzyć, że gdzieś za murami istnieje szczere miasto, dostępny niegdyś, a dziś odgrodzony domofonem dziedziniec klasztoru Franciszkanek, Służebnic Krzyża, przy kościele św. Marcina na Piwnej, przywołany nie wprost w cytowanej „Balladzie o szczerym mieście”. Wiersz kończy się słowami: „Byłem tu dawniej kilka razy/ i to musi wystarczyć,/skoro Warszawa kiedyś była/i to musi wystarczyć”. Jest to kolejny utwór o przemijaniu i zmienności świata – klasztor sióstr Franciszkanek był niegdyś otwarty dla środowisk opozycyjnych, a przy kościele św. Marcina działał Prymasowski Komitet Pomocy Prześladowanym. W pozostałych wierszach „warszawskich” poeta przywołuje konkretne przestrzenie dawnej i współczesnej Warszawy, takie jak: katedra, metro, ale i skarpa wiślana, place śródmiejskie czy autobusy, uliczne chodniki. Wszystkie miejsca i wszystkie wiersze z tomu „Ta chmura powraca” zarażają czytelnika sugestywną perspektywą autora i otwierają na zmienność świata – jak twierdzą krytycy. Andrzej Lam tak pisze o całym tomie poety: „Inaczej niż w wierszu Szymborskiej o chmurach, które są zawsze inne i nie mogą być niczego świadkami, chmura z wiersza Matywieckiego powraca co roku jako żebraczka prosząca o czyjeś oczy, ale nikt jej nie widzi. Jak istnieje coś, czego się nie da zobaczyć, a co jest trwałe wśród nieustannej zmienności, to nawracający motyw poezji Matywieckiego, opartej na paradoksach istnienia i pamięci, znikomości i jedyności ciała, tożsamości i płynności podmiotu. Tak też jest widziana Warszawa, zarazem realna i nierealna, podziemna i naziemna, z migawką dzieciństwa gdzieś na skarpie wiślanej, w miejscu, gdzie już po napisaniu wiersza powstały domy o zimnej i obcej nazwie »apartamentowce«”.

Klasztor Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża należy do zgromadzenia od 1956 roku. Pierwotnie był to klasztor augustiański, gotycki (do dziś zachowała się dolna partia gotyckiej wieży), zbudowany w XV wieku jako kompleks klasztorny przy kościele św. Marcina, ufundowanym przez księcia mazowieckiego Siemowita III i jego żonę Eufemię. Klasztor rozbudowano, wznosząc na miejscu starego okazały barokowy budynek w XVII wieku. Po powstaniu styczniowym klasztor Augustianów, tak jak i wiele innych, uległ kasacie, a jego budynki przeznaczono dla instytucji charytatywnych; urządzono tu przytułek dla niewidomych, potem bursę i szwalnię Towarzystwa Dobroczynności. W czasie powstania warszawskiego budynek spłonął do wysokości pierwszego piętra, po wojnie zabudowania klasztorne zwrócono kościołowi i odtąd należy do Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża z Lasek pod Warszawą, którego założycielką była Elżbieta Czacka. Zgromadzenie zajmuje się opieką nad ociemniałymi. Dziedziniec klasztoru można obejrzeć, wchodząc przez przejście z kościoła, przy kaplicy św. Franciszka. Sąsiadujący z klasztorem budynek kościoła św. Marcina przebudowano w XVII wieku w stylu barokowym, w XVIII wieku zyskał on rokokowe wyposażenie wnętrza, które uległo zniszczeniu po pożarze kościoła w czasie powstania warszawskiego. W murach kościoła zginęło wówczas wielu powstańców i jego rektor – ksiądz Marcin Szkopowski. Po wojnie kościół (razem z klasztorem) odbudowano w stylu barokowym, zyskał jednak nowoczesne wyposażenie wnętrza, zaprojektowane m.in. przez franciszkankę, s. A. Skrzydlewską. Wieloletnim rektorem kościoła był ksiądz B. Dembowski.

Anna Kramek-Klicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *