Miron Białoszewski, 1922-1983 – Saska Kępa

bialoszewski-pPierwszy raz pod mój nowy dom pojechaliśmy z Le. i Agnieszką w majowy późny wieczór. Le. nagle się zerwał, a my za nim – najlepiej zobaczyć! Bo to on miał tam mieszkać, ale bał się przeprowadzki. Więc ja tam się przeniosę. Pomyliły mu się klatki schodowe. Klucza jeszcze nie miał. Dom ogromny, na dziesięć pięter wysoki, na ćwierć kilometra długi, stał szary i pusty. Na podwórzu skorupy. Między domem a Trasą Łazienkowską ni to skwer, ni to łączka. Le. powiedział tu była sadzawka, ale już ją zakopali. Został rząd topól idący ukosem przez łączkę. Agnieszka wpadła na odkrycie – to po tych wsiach i ja sobie przypomniałem, że ileś lat temu zwiedzałem przyszłą Trasę Ł i na jej przedłużeniu wyszedłem na jakiś folwark, łąkę. Pasły się krowy, jedna obróciła za mną głowę i długo mi się przyglądała. I to było chyba to moje przyszłe miejsce.

Chamowo, 1980

Na opisywaną w Chamowie ulicę Lizbońską przeprowadził się Miron Białoszewski w roku 1975. „Rozkwaterowano” go i opuścił zamieszkiwane wspólnie z Leszkiem Solińskim mieszkanie przy placu Dąbrowskiego 7 m. 13. Jego nowy adres, który uwieczni – tak jak i wszystkie poprzednie – w prozie i poezji, to „Warszawa Saska Kępa Lizbońska 2 m. 62 przedostatnia klatka 9 piętro orientować się na róg Saskiej i Trasy Łazienkowskiej” (z kartki do Wandy Chotomskiej).

Każde z miejsc Mirona Białoszewskiego naznaczone było jego osobowością i szczególną osobnością stylu życia, myślenia, mówienia i kontaktów z otoczeniem. Umiał przełamywać ubóstwo i zwyczajność mieszkań, pokoi, szpitalnych czy sanatoryjnych sal. Skromne pół pokoju za przepierzeniem na ulicy Poznańskiej 37 dzielił z kolejarzem i jego siostrzeńcem (realia powojenne!), stale gotującymi kapustę i suszącymi onuce. Całe dnie spędzał w łóżku, przyjmując licznych gości, pisząc, jedząc (bardzo skromnie), pijąc mocną herbatę i paląc niezliczone ilości papierosów. Na placu Dąbrowskiego prowadził wraz z Ludwikiem Heringiem i Ludmiłą Murawską awangardowy i znakomity Teatr Osobny (teksty wydane potem jako Teatr Osobny. Dramaty). Wedle legendy, na jednym z przedstawień był sam Jean Paul Sartre wraz z Simone de Beauvoir. W brzydkim, gierkowskim mrówkowcu na Chamowie przyjmował gości na literackich „wtorkach”; swoje mieszkanie „starał się oswoić poetycko”. W przeprowadzkach, przemieszczaniu się upatrywał szansy na zobaczenie czegoś nowego: nowych widoków, zapachów, dźwięków.

Miron Białoszewski całe życie – poprzedzielane jedynie kilkoma dłuższymi egzotycznymi podróżami i pobytami w sanatoriach – przeżył w Warszawie i jej okolicach: Garwolinie, Kobyłce, Aninie. Z miastem związany był bardzo ściśle – od dzieciństwa spędzonego na Woli, poprzez młodość w okupowanej stolicy, po powstanie warszawskie, o którym mówił, że jest jego najważniejszym doświadczeniem. Uwieczni je potem w genialnym mówionym (najpierw nagrał je na taśmę magnetofonową) wspomnieniu – Pamiętniku z powstania warszawskiego (1970). Opisał wiele warszawskich miejsc, choćby jako korespondent działu miejskiego „Wieczoru Warszawy” czy niestrudzony twórca utrwalający szumy, zlepy, ciągi warszawskich ulic i placów. Wyjątkowość tekstów o Chamowie opiera się jednak na głębokim kontraście szarzyzny otoczenia i poetyckości wydobytej z materii banalnej. O Białoszewskim, jako twórcy bardzo ważnym dla miasta (umieszczając go obok Konwickiego, Prusa i Singera), pisze szeroko w książce Warszawa – dziwne miasto Marta Zielińska.

Życie na Lizbońskiej zaowocowało, prócz małych próz – w tym Chamowa, licznymi wierszami „o bloku”. Pojawiają się tu znane, ale uchwycone w całej niezwykłości kontekstu i spojrzenia rury wodociągowe, windy, długie korytarze, dźwięki odkurzacza, dochodzące zza cienkich ścian, a nade wszystko – sąsiedzkie chodzenia, leżenia, wietrzenia, odprowadzania dzieci do przedszkola… Jest tego zwielokrotnionego życia autor Obrotów rzeczy ironicznym i kontestującym obserwatorem, ale i piewcą, dostrzegającym w powszedniości pewien sens.

Białoszewski jawi się tu jako rzecznik Warszawy brzydkiej, wiejsko-miejskiej, łąk zabudowywanych dzielnicami podobnymi do siebie we wszystkim – od rozplanowania bloków, śmietników i trzepaków na dywany, po urządzenie wnętrz skromnymi meblościankami i dywanikami z Cepelii. Właśnie w takich miejscach chroni się i rozkwita życie.

Saska Kępa to dzielnica położona na prawym brzegu Wisły. Obecną nazwę przyniosły jej czasy saskie. August III Mocny wydzierżawił ją od miasta na 30 lat (1735) i przeznaczył na miejsce zabaw i festynów dworskich. W XIX wieku Saska Kępa utrzymała swój rozrywkowy charakter. Przed II wojną światową przekształciła się w dzielnicę willową, zamieszkałą przez elitę intelektualną i finansową Warszawy. W czasie działań wojennych nie została zniszczona. Po roku 1945, oprócz uzupełniającej zabudowy willowej, wyrosły tu duże osiedla mieszkaniowe – owa „gorsza Saska Kępa” Białoszewskiego.

Kamila Budrowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *