Manuela Gretkowska ur. 1964
Hotel Sofitel „Victoria”

GRETKOWSKAZapisałam się na basen w hotelu Victoria. Bardzo drogo, płaci się za elegancję. Windą na samo dno hotelu. Sztuczne palmy, ciemno jak w night clubie. Solarium, zawsze wolne maszyny do ćwiczeń. Woda zimna, ale tym facetom – morświnom z wąsami i sadłem na brzuchu – nie przeszkadza. Znam ich z telewizji: politycy. Nie interesuje się polityką, oni mną też. Wchodzą do wody, przepłyną w tę i nazad i wychodzą „zrelaksowani”, czyli mokrzy. Drinkują przy basenie. Robię dwadzieścia długości tego basenu rozmiarów bajorka.

Sandra K., 1998

O pisarce Paweł Dunin Wąsowicz i Krzysztof Varga napisali: „Burza wokół Gretkowskiej wybuchła po pojawieniu się na rynku jej trzeciej powieści Kabaret metafizyczny (WAB, Warszawa 1994) (…) Zarzucono Gretkowskiej obsceniczność, pornografię, epatowanie seksualnością dla wywołania skandalu i zyskania popularności (…) Przy okazji omawiania książek Gretkowskiej chętnie używano terminów <> i <> (…) Sama Gretkowska chętnie używa zestawienia słów <> i <>, skarżąc się, że czytelnicy głównie zauważają to pierwsze. Uważana jest za bardzo sprytną osóbkę, która sama sobie świetnie konstruuje karierę stosując do tego metodę skandalu i prowokacji, chętnie i często pokazując się w mass-mediach (…) Okropna postmodernistka Gretkowska wyrosła (…) na najbardziej mroczną i niebezpieczną autorkę młodego pokolenia”.

„Zaśmieciłam rajski ogród sztuk podpaskami – mówi Gretkowska w wywiadzie dla „Lampy”. – Seks jest nadal tutaj czymś wulgarnym albo wstydliwym; albo pornografia albo cmoku cmoku telenowela. Orgazm jest najszczęśliwszą prawdą ciała, ale czy ludzie zakłamani, nieszczęśliwi mogą o tym słuchać bez zażenowania? (…) Nie jestem heretyczką chcąc uczłowieczyć seks, żeby jakieś paniusie nie oburzały się opisanym orgazmem albo garniturowcy nie traktowali erotyki jako rezerwuaru pornografii. W Polsce jest obrzydliwa atmosferka pogardzania tym, co ma związek z uczuciami, miłością, trywializowanie tego w harlequiny albo egzorcyzmowanie jak wulgarne porno.”

Opowiadanie Sandra K. pochodzi ze zbioru Namiętnik, o którym na stronie internetowej księgarni Merlin napisano, że „mówi o potrzebie i poszukiwaniu miłości. Autorkę interesuje miłość kobiety i mężczyzny, we wszystkich jej smakach, obrazach, wcieleniach. Sandra K. to historia anorektyczki – ofiary kultu ciała, doskonale infantylnej czytelniczki pism kobiecych. Życie Sandry K. – młodej, 24-letniej pracownicy agencji reklamowej – wypełnia praca, seks i nieustanna troska o wygląd zewnętrzny. Nadwaga, pryszcze, lifting, depilacja, krem z łożyska owcy to ważne dla zrozumienia jej życia słowa. Wszystko się jednak zmienia z chwilą, gdy kolejna radykalna kuracja odchudzająca zaburza jej naturalną percepcję. Dziewczyna odkrywa w sobie dar jasnowidzenia. Z powodzeniem przewiduje wahnięcia na giełdzie, wyniki wyścigów konnych, planuje strategie reklamowe. Jako bezcenny pracownik firmy staje się jej zakładnikiem. Przenosi się do biura, zrywa kontakt ze światem i powoli… umiera.”

Hotel Sofitel „Victoria” znajduje się przy ulicy Królewskiej, z wejściem od placu Józefa Piłsudskiego. Zbudowany został w latach 1973- -1976 według projektu Z. Pawelskiego, L. Sołonowicza, przy współpracy architektów D. Frasera i K. Hulkina. Funkcje hoteli do końca XVIII wieku pełniły gospody, karczmy i domy mieszczańskie. Prototypem hotelu warszawskiego był Marywil znajdujący się między ulicami: Senatorską, Wierzbową i Trembacką, funkcjonujący w latach 1692-1825. Pierwszy nowoczesny zajazd – „Rydzyna” – otwarto w Warszawie w 1776 roku. W XIX wieku często adaptowano na hotele pałace. W ten sposób powstał np. hotel „Europejski” przy Krakowskim Przedmieściu. Największy rozwój hotelarstwa nastąpił na przełomie XIX i XX wieku. Wybudowany w 1901 roku „Bristol”, w 1913 „Polonia” i przebudowany w 1910 „Europejski” dorównywały wzorom światowym. Istniało również kilkadziesiąt niewielkich hotelików. Po odzyskaniu niepodległości powstały pensjonaty, wzrosła liczba miejsc w nowych hotelach. W latach 20. pensjonaty likwidowano, a liczba hoteli ustaliła się na poziomie 50–55 obiektów. Konkurencję stanowiło hotelarstwo nielegalne, obecne zwłaszcza w dzielnicy żydowskiej. W latach II wojny światowej hotele, podobnie jak i inne obiekty miasta, zostały zniszczone („Savoy”, „Mazowiecki”, „Rzymski”, „Angielski”). W 1945 roku Dyrekcja Hoteli Miejskich przystąpiła do odbudowy hotelarstwa. W 1946 roku funkcjonowało już 6 hoteli miejskich („Polonia”, „Bristol”, „Central”, „Praga”, „Dworcowy”, „Terminus”), 6 małych hoteli prywatnych i 6 schronisk organizacji społecznych. W latach 50. oddano do użytku 8 dużych hoteli, z których każdy liczył ponad 100 pokoi, co było odejściem od warszawskiej tradycji niewielkich hotelików okresu międzywojennego. W latach 1971–1976 nastąpił intensywny rozwój hotelarstwa importowego, w wyniku czego stolicy przybyło około 3000 nowych miejsc noclegowych w hotelach: „Solec” (1973), „Forum” (1973), „Novotel” (1973), „Victoria” (1976), „Vera” (1976). Największym operatorem hotelarskim w mieście stał się Orbis, który w 1985 roku dysponował już 8 dużymi hotelami. Drugim głównym gestorem miejsc hotelowych było Warszawskie Przedsiębiorstwo Turystyczne „Syrena” (7 hoteli). W latach 80. i 90. zbudowano w Warszawie hotele: „Marriott” (1989), „Holiday Inn” (1989), „Jan III Sobieski” (1992), „Merkury” (1993), a także oddano wyremontowany „Bristol” (1992).

Katarzyna Wigurska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *