Leopold Tyrmand 1920–1985
Ulica Chmielna

tyrmand-pUlica, przy której znajduje się kino „Atlantic”, leży w samym sercu Warszawy: od zachodu wpada na największy plac w Europie jak rzeka do ogromnego jeziora. Jest to ulica dość wąska, ale za to brudna, zakurzona i brzydka, bardzo odpychająca, ożywiona i ciekawa. Życie kłębiło się tu i wrzało na uprzątniętych gruzach, w potrzaskanych kamienicach, w prowizorycznie odremontowanych mieszkaniach, w oczyszczonych ze zniszczeń podwórkach i klatkach schodowych. Roiło się tu od małych, prywatnych sklepików i spółdzielni pracy: zegarmistrze, warsztaciki naprawy piór wiecznych i maszyn do pisania, wąskie sklepy z galanterią, koszulami, gorsetami, biusthalterami, tandetnie efektowną odzieżą, zapinaną na niby ekscentryczne, błyskawiczne zamki, męskimi marynarkami, z krzyczącego samodziału w grubą kratę. Szło się tu między rzędami wystaw męczących oczy nawałem stłoczonego na małej przestrzeni towaru, wśród bram bezładnie upstrzonych kolorowymi szyldami, reklamującymi pracownie drewnianego obuwia, zakłady fotograficzne i działających w głębinach ciemnych podwórek fryzjerów.

Zły, 1955

Leopold Tyrmand to pseudonim Jana Andrzeja Stanisława Kowalskiego. Urodził się 16 maja 1920 roku w Warszawie, zmarł na emigracji w Miami 21 marca 1985 roku. W czasie II wojny światowej przebywał w Wilnie, a następnie na robotach w III Rzeszy. Po 1945 roku współpracował z „Kulturą”. Wrócił do Polski, pisał w „Przekroju”, „Expressie Wieczornym” oraz „Tygodniku Powszechnym”. W 1966 wyjechał na stałe do Stanów Zjednoczonych. Leopold Tyrmand był jednym z najważniejszych (i jednym z pierwszych) popularyzatorów jazzu w Polsce. Był jednym z organizatorów i twórców festiwalu Jazz Jamboree. „Zły” to pierwsza polska książka, która wydana została po okresie socrealizmu. Pozycja ta cieszy się niezmiennym powodzeniem od momentu pierwszego wydania w 1955 roku. Powieść została przyjęta z ogromnym entuzjazmem czytelników. Niektórzy krytycy zarzucali „Złemu” miałkość psychologiczną postaci, jednak język i styl tej powieści był w stanie zachwycić nawet Witolda Gombrowicza, który napisał: „Powieść kryminalna, romans brukowy? Ależ tak i gorzej nawet: romans z bruku zrujnowanego, z ruin i rozdołów. A jednak to lśni, tryska, brzmi, śpiewa… Romantyczny księżyc unosi się nad ruiną miasta i dochodzące z nor, jam, zamków mordobicia stają się – znowu! – poetyczne. Tyrmand jest najdoskonalszą kontynuacją naszej romantycznej poezji, on przejął jej pióropusz, on pisze jej ciąg dalszy” – i rzeczywiście jest to powieść pisana językiem, który porywa i przykuwa odbiorcę aż do ostatniej strony. Akcja bestselleru Tyrmanda rozgrywa się wśród warszawskich chuliganów lat 50. Na „półświatek” pada strach, ponieważ na ulicach Warszawy pojawiła się tajemnicza postać, człowiek, którego nikt nie widział. Broni on zwykłych obywateli przed napaścią bandytów i chuliganów. Przerażenie wzbudza to, że walczy ze złem metodami, które stosują bandyci. Wartka, trzymająca (do końca) w napięciu akcja idzie w parze z doskonałymi opisami ówczesnej Warszawy, która próbuje podnieść się ze zniszczeń wojennych. Tyrmand znakomicie oddaje warszawski klimat tamtych lat.

Ulica Chmielna – dziś deptak warszawski i jedna z jej najbardziej reprezentatywnych ulic, w czasach „Złego” była handlową ulicą Warszawy. Jej nazwa wzięła się od znajdującego się tutaj chmielnika, który był własnością książąt mazowieckich. W połowie XVIII wieku była wąską uliczką sięgającą od Nowego Światu aż do obecnej ulicy Karolkowej. Około 1770 roku Maciej Deutsch uregulował ulicę od Szpitalnej aż do Twardej. Na Chmielnej panował zastój budowlany aż do połowy XIX wieku. Po 1875 roku Chmielna (na odcinku od Nowego Światu do Marszałkowskiej) była ulicą lokali rozrywkowych oraz teatrzyków ogródkowych. W dwudziestoleciu międzywojennym była jednym z najbardziej nieobyczajnych miejsc stolicy. Istniejące dziś kino „Atlantic” zbudowano jeszcze przed wojną, w latach 20. Ulica nie była zniszczona w wyniku działań wojennych, jak pisze Tyrmand, jednak po powstaniu większość zabudowy została wypalona. W przywołanym fragmencie nie pada żadna nazwa. Dalej mowa jest o „kremowym masywie wieżowca”. Nazwa ulicy nie pada prawdopodobnie dlatego, że od 1950 roku Chmielna nosiła nazwę Rutkowskiego. Wybudowanie Pałacu Kultury odgrodziło Chmielną od Marszałkowskiej placem Defilad – niszcząc tym samym skrzyżowanie Marszałkowskiej i Chmielnej. Dziś Chmielna ma dwie części – od Nowego Światu do Marszałkowskiej, a następnie od alei Jana Pawła II do ulicy Miedzianej.

Paweł Stangret

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *