ks. Jan Twardowski ur. 1915
Cudowny drewniany krucyfiks

twardowski2-pJezu z warszawskiej katedry
Jezu czarny i srebrny –
cierpiący – rzuć na ręce
niemego smutku więcej
Jeszcze jedno cierpienie,
jeszcze jedno rozstanie –
lampę jasną na stole,
jak najmniejsze mieszkanie
Bardziej gorzką niewdzięczność –
pożegnania, powroty –
okno takie, by księżyc
dowiązywał się złoty
Jeśli las – to szumiący,
jeśli rzeki – urwiste,
a serce na złość ludziom
i naiwne, i czyste

do Jezusa z warszawskiej katedry, 1959

Twórczość Jana Twardowskiego – żołnierza AK, uczestnika powstania warszawskiego, polonisty i księdza katolickiego (duszpasterza w szkołach dla dzieci upośledzonych – pisał o sobie: „Ten od głupich dzieci”), a od wielu lat rektora warszawskiego kościoła Wizytek przy Krakowskim Przedmieściu – to niekonwencjonalny, jeden z najwybitniejszych i bez wątpienia najpopularniejszy przejaw polskiej poezji religijnej. Z okazji 90. urodzin księdza-poetę tak charakteryzowała Aleksandra Iwanowska: „Obdarzony łaską zdziwienia, zachwycony Stwórcą i Jego stworzeniem – dziękuje za wszystko. Wytrwale uwrażliwia, by nie marnować skarbu czasu, przypomina o nadziei, o wartości »miłości za Bóg zapłać«, o zapominaniu o sobie przy czynieniu dobra i o tym, że »kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno«. […] [Jest wyrazicielem – przyp. autora] Prawdy o cierpieniu, upokorzeniach, przemijaniu, śmierci, samotności, braku miłości, tęsknocie za dobrem i szczęściem. Prawdy trudnej, świadomie przez autora ukrywanej wśród mrówek, polnych kwiatów, wróbli i osiołków”. Jest to jednak także liryka pełna radosnej prostoty, humoru i pobłażliwego dystansu poety w stosunku do siebie (w tym także do własnej twórczości) i świata. W „Elementarzu księdza Twardowskiego dla najmłodszego, średniaka i starszego” znaleźć można wyznanie: „Jestem bardzo wdzięczny tym, którzy pisali recenzje i artykuły o moich wierszach. Stale się od nich uczę. Zdarzało się jednak, że omawiając moje wiersze, pisano o dialektyce, antynomiach, Pascalu, Heraklicie, Heglu, koegzystujących realiach. Przeraziłem się. Otworzyłem tom moich wierszy i natrafiłem na takie teksty: »polna myszka siedzi sobie, konfesjonał ząbkiem skrobie, kto bibułę buchnie, temu łapa spuchnie, siostra Konsolata, bo kąsa i lata, rysowałem diabła bez rogów, bo samiczka« – i uspokoiłem się”. Wiersz „do Jezusa z warszawskiej katedry” jest poetyckim zapisem modlitwy przed krzyżem z bocznej kaplicy archikatedry św. Jana przy ulicy Świętojańskiej. Umieszczona tam kamienna tablica głosi:
KAPLICA
CUDOWNEGO PANA JEZUSA
UKRZYŻOWANEGO
KRUCYFIKS SZCZEGÓLNĄ
CZCIĄ
OTACZAJĄ MIESZKAŃCY
WARSZAWY
MODLILI SIĘ PRZED NIM
W NAJWAŻNIEJSZYCH
DLA OJCZYZNY CHWILACH
KRÓLOWIE, HETMANI,
WODZOWIE
POWSTAŃ NARODOWYCH,
KAPŁANI ORAZ LUD WIERNY
POCHODZI Z NORYMBERGI
SPROWADZIŁ GO
DO WARSZAWY W R. 1525
RAJCA WARSZAWSKI
JERZY BARYCZKA
URATOWANY PODCZAS
POWSTANIA WARSZAWSKIEGO
WRÓCIŁ W R. 1946
NA SWOJE MIEJSCE
KAPLICĘ ODRESTAUROWANO
W LATACH 1958–60
Liryk to wzruszająca modlitwa o… cierpienie, które – jak pisał ks. Twardowski w „Abecadle dziewięćdziesięciolatka” – „jest nie po to, żeby nas zniszczyć. To Jezus staje obok i podaje nam cierpienie, abyśmy z siebie wydobyli więcej, abyśmy potrafili przeżyć doświadczenia innych, abyśmy przez ból stali się mądrzy”. To także wyraz „zgody na świat” – tak charakteryzowanej przez poetę: „Nie uciekam od cierpienia i rozpaczy. Jest na nie miejsce w moich wierszach. Miłość, o której piszę, nie wydaje się zawsze szczęśliwa, ale wiara nauczyła mnie patrzeć na cierpienie nie jak na nieszczęście, ale doświadczenie, próbę, dojrzewanie do głębszego życia wewnętrznego”. To wreszcie prośba o zachowanie – jakby na przekór powszechnemu myśleniu o życiu – prostoduszności i postawy dobroci (serce „i naiwne, i czyste”).

Cudowny drewniany krucyfiks znajduje się w barokowej kaplicy Baryczków w katedrze św. Jana Chrzciciela. Według legendy figurę Chrystusa Ukrzyżowanego, któremu odrąbano szyję, ramiona i uda, wywiózł z Norymbergii do Warszawy Jerzy Baryczka. Tutejszy snycerz, mistrz Maciej z Pniewa, dorobił figurze brakujące członki. Gdy ją przybijano do nowego krzyża, który następnego dnia zawisł w Farze, stolarz Białowąs widział, że Chrystus krwawił i płakał. W parę dni potem dziadek kościelny, Józwa Ojczenasz, przezwiskiem „Bógzapłać”, ścierając kurze w kaplicy, spostrzegł, iż rzeźbie wyrosły włosy. W ciągu roku zupełnie przysłoniły twarz Chrystusa. Pierwszych postrzyżyn dokonała w sam Wielki Piątek Bona Baryczkówna. Odtąd obrzędu tego dokonywały „cnotliwe panny” złotymi nożycami śp. Anny Mazowieckiej, służącymi kiedyś do haftu ornatów. Obcięte włosy miały podobno uzdrowicielską moc. Ukrzyżowany chronił miasto od głodu, chorób oraz wszelkich nieszczęść i uczynił je stolicą. Tak było do czasów króla Zygmunta III, kiedy postrzyżyn dokonała Kasia Baryczkówna, prawnuczka Jurgi, która miała na sumieniu grzech nieczystości. Wtedy włosy przestały rosnąć.

Magdalena Cicha

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *