Kornel Makuszyński 1884–1953
Pałac Staszica

makuszynski-p[…] Gdzie my jesteśmy? W Warszawie, w stolicy… Mój przyjaciel chwycił się za głowę. – Zwariuję! – szepnął. Co takiego? Zaczyna być dobrze. Czciciel harmonii i piękna dostał uderzenie kołem w głowę. Zorientowawszy się w sytuacji, poprowadziłem go na drugi koniec ulicy Widok i pokazałem dom, równie wspaniały, budowany przez rozpacz, zakonserwowany przez szaleństwo. Na bladej twarzy mojego przyjaciela zjawiły się wypieki. – Dobrze idzie! – pomyślałem. I z triumfem poprowadziłem go na ulicę Chmielną. Mój przyjaciel spojrzał i zatoczył się, ujrzawszy coś straszliwego: parkan ohydny i przyczepiony do niego nowo zbudowany dom, nieprawdopodobny dom, niebywały dom. – Prędzej, prędzej! – krzyknąłem. Biegliśmy prawie. – To jest Pałac Staszica! – pokazałem mu z radością. Mój przyjaciel zrobił się siny, a z ust wystąpiła mu piana wściekłości.

Szkoła wariatów, 1925

Krystyna Kuliczkowska, oceniając publicystkę Kornela Makuszyńskiego, pisze: „Wszystkie wykorzystane przez autora formy zespala, nadaje im jednolity ton jedyny w swoim rodzaju styl pisania, w którym dar paplania w sposób dowcipny o wszystkim i o niczym idzie w parze z celnością obserwacji i z głębszymi cechami charakteryzującymi pisarza: optymistyczną postawą wobec życia i sentymentem, który wkrada się często do trzeźwiej na pozór prozy”. „Kartki z kalendarza” to zbiór felietonów opatrzony tytułem zapożyczonym ze zbioru wydanego w roku 1939, obejmujący utwory Kornela Makuszyńskiego z przeszło dwudziestoletniego okresu jego działalności literackiej. Felieton „Szkoła wariatów” został zamieszczony po raz pierwszy w zbiorze „Wycinanki”. Mistrz humoru przedstawia problem dawno niewidzianego przyjaciela, który przyjechał do Warszawy, aby uciec od swego idealnego, harmonijnego, pięknego życia. Makuszyński opowiada o użyciu przeróżnych nieskutecznych sposobów doprowadzenia do szaleństwa kolegi – aby ten mógł „uciec z życia”. Terapia powiodła się dzięki podziwianiu architektonicznych „cudów” stolicy. Makuszyński z przyjacielem na „terapeutyczną” trasę wybrał się Marszałkowską, przez Widok, Chmielną, pod Pałac Staszica, następnie pod gmach seminarium państwowego obok kościoła Wizytek, ulicą Królewską do parku Saskiego. Dołożył widok budynku filharmonii u zbiegu ulic Jasnej i Sienkiewicza, obok którego wciśnięto „trzy nowe przybytki” oraz gmach Teatru Komedia, wtłoczonego w „pięciostylowe” olbrzymie domy. Co mogło nawet odpornego felietonistę doprowadzić do szaleństwa, o mało odpornym przyjacielu nie wspominając? Oprawianie zacnych, historią tchnących budowli w nowoczesne, koszmarne ramy bezstylowych gmachów- -straszydeł, które miały unowocześniać obraz stolicy.

Pałac Staszica nie miał charakteru rezydencjonalnego, od początku bowiem był przeznaczony na siedzibę Królewskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Od chwili powstania nazywano go od nazwiska inicjatora i współfundatora budowy, Stanisława Staszica. Gmach powstał w latach 1820- -1823. Projekt wykonał Antonio Corazzi, który nadał budowli charakter dojrzałego klasycyzmu. Fasada pałacu zwieńczona kopułą stanowi piękne zamknięcie perspektywy Krakowskiego Przedmieścia. Koleje losu tego budynku były zadziwiające: mieściła się tu Dyrekcja Loterii po rozwiązaniu Królewskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, następnie męskie gimnazjum oraz prawosławna cerkiew. W okresie międzywojennym Towarzystwo – prawny właściciel – odzyskało swoją własność. Obecnie jest siedzibą Polskiej Akademii Nauk.

Krystyna Budzianowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *