Kazimierz Wierzyński 1894–1969
Ulica Świętokrzyska

wierzynski-pBoże, zbaw mnie ze Świętokrzyskiej,
ze środka miasta, z potopu kamieni,
z wilgoci murów słotnej i śliskiej, […]
z gwałtu, pośpiechu, który nie zmieni
tego do czegośmy przeznaczeni
i który w uszach, jak popłoch dzwoni,
[…]
… I potem, gdy wróci zwykły
przechodzień
tą samą drogą w wąwóz ulicy
którą wlókł stopy kamienne co dzień,
potem wśród pustki, bezludzia i ciszy
zedrzyj przed nim znad miasta zasłony,
poświeć i olśnij go ostrym błyskiem –
niech wtedy stanie nagle zdumiony
i niech w radości wielkiej i wszystkiej
zapach poczuje swobody słonej
i niech zobaczy, usłysz nas, Boże!
Morze, morze, morze
na Świętokrzyskiej.

Pieśń ze środka miasta, 1929

„Pieśni fanatyczne” z 1929 roku były pierwszym zbiorem Wierzyńskiego, w którym autor tak zdecydowanie żegnał się z optymistyczną wizją świata, z radością życia i pogodą ducha wyrażonymi w debiutanckich – „Wiośnie i winie” (1919) oraz „Wróblach na dachu” (1921). Należał do „wielkiej piątki” „Skarmandra” i – jak wszyscy u progu niepodległej Polski – zachwycał się barwami wiosny, smakiem wina, mijanymi na ulicy pięknymi twarzyczkami pensjonarek, wśród których jego wiersze były szczególnie popularne. Władysław Grzelak tak pisał o sukcesie debiutanckiego tomu Wierzyńskiego: „Gdy książka ukazała się na wiosnę 1919 roku, pierwszą wiosnę po wojnie, czytelnicy powitali ją entuzjastycznie. Rozchwytywana, znikała z lady, ku radości autora, który wpadał do księgarni ciekawy, jak rozchodzą się jego poezje. A miał w sposobie bycia, ruchów i postaci młodzieńczą swobodę, jakby rzeczywiście coś z wiosny i coś z wina. Po kilku zaledwie miesiącach wyszło wydanie drugie – wypadek rzadko notowany w poezji, nieomal unikat”. W latach 30. z – można powiedzieć – stereotypowego obrazu radosnego czasu pierwszych lat II Rzeczpospolitej zostało niewiele. Złożyło się na to wiele przyczyn. Nie tylko dojrzałość poetycka autora wpłynęła na zmianę obrazowania i klimatu jego wierszy. Objawy kryzysu ekonomicznego i politycznego, coraz bardziej dotkliwe, odczuwane były przede wszystkim przez niezamożnych Polaków. W poezji przełożyło się to na kryzys kondycji człowieczej w ogóle. Poczucie zagubienia odczute w „Pieśni ze środka miasta” w skali mikroświata jednej z warszawskich ulic przedzierzga się w metafizyczną litanię już o świecie całym, o zbawieniu, którego człowiek, pozornie tylko i „na niby” w nim istniejący, pragnie dla siebie i dla rzeczywistości. W 1919 roku pisał Wierzyński: „Aleje Ujazdowskie, niedzielne południe, Koniec września – już wiecie? – tak, jak wtedy bywa: Bez troski i niebiesko, tak ciepło i cudnie, Że dusza się zanosi od słońca szczęśliwa”. Dziesięć lat różnicy, dwie nieopodal położone ulice tego samego wszakże miasta. A przecież jak inna, jak wiejąca grozą, o ileż bardziej przytłaczająca i odzierająca z indywidualności jest Świętokrzyska.

[nggallerty id=132]

Ulica Świętokrzyska nazwę swą zawdzięcza folwarkowi świętokrzyskiemu, założonemu ok. 1678 roku przez księży misjonarzy z kościoła św. Krzyża. Stanowi jedną z najstarszych dróg narolnych (rozgraniczających grunta użytkowe – prywatne). Dzieliła pierwotnie dobra książęce od włók Kawęczyna, później – własność podskarbiego królewskiego – Macieja Rembowskiego od gruntów należących do starostwa. Początkowo była wąską uliczką, biegnącą od Nowego Światu do zbiegu ulic Wielkiej i Bagna. Ciąg ulic: Oboźna, Świętokrzyska, Prosta tworzył w XVII wieku granicę folwarku książęcego. Pierwotna, drewniana zabudowa została zniszczona podczas najazdu szwedzkiego w 1656 roku. Znaczenie Świętokrzyskiej zaczyna wzrastać w wieku XVIII, kiedy to zabudowany zostaje odcinek od Nowego Światu do Mazowieckiej, a sama ulica – wybrukowana. Pod koniec stulecia, w epoce stanisławowskiej, następuje dalszy wzrost murowanej zabudowy, również reprezentacyjnej. Stanęły wówczas przy Świętokrzyskiej 2 pałace, 17 domów murowanych, 4 dworki i jatki (budy, namioty, szopy, oddzielnie stojące bądź dobudowywane do sukiennic lub ratuszy miejskich, w których lokowano drobne usługi, np. szewskie i sprzedawano różnorakie dobra, przede wszystkim mięso). Dwupiętrowe i trzypiętrowe kamienice wybudowano w okresie zaborów. Od 1868 roku na odcinku między Nowym Światem a Jasną sytuowały się antykwariaty, prowadzone przez Polaków i Żydów, a ów „antykwaryczny” charakter części Świętokrzyskiej zachował się do września 1939 roku, gdy większość jej zabudowy została zniszczona. „Trop antykwaryczny” można znaleźć w – powstałym wszak w dwudziestoleciu – wierszu Wierzyńskiego: „Zbaw mnie od wystaw z starymi książkami,/Z markami i globusami…”. W czasie powstania warszawskiego przy Świętokrzyskiej mieściła się komenda AK – Śródmieście. Po wojnie Świętokrzyską przedłużono. Przecina dziś Nowy Świat i biegnie do ulicy Kopernika. Z drugiej strony – od Bagna do ronda ONZ. Poszerzona, dzięki usytuowanym przy niej gmachom ministerstw, siedzibie NBP i budynkowi Poczty Głównej, a także obrzeżom i skwerom placu Defilad, jest obecnie jedną z głównych arterii komunikacyjnych stolicy biegnącą ku zachodowi. Przecinają Świętokrzyską: Marszałkowska, Emilii Plater, Jasna i Nowy Świat, z obu stron dochodzą: Szpitalna, Mazowiecka i Czackiego.

Paweł Kuciński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *