Jerzy Waldorff 1910–1999
PASTA

WALDORFZanim wykręciłem z Marszałkowskiej w Aleje Jerozolimskie, żeby maszerować nimi ku Wiśle, z samego narożnika oglądałem po lewej, w głębi, odbudowany wieżowiec, który jeszcze w międzywojennej Warszawie należał do szwedzkiej spółki instalującej telefony, „Pasta”, a za Powstania był jednym z pamiętnych odtąd miejsc bitewnych, dzięki upartej waleczności polskiego ataku i zaciekłości niemieckiej obrony. Sam tego nie widziałem, aleć bój o „Pastę” dobrze znałem z opowiadań różnych świadków. Potężny szary gmach, krenelażami szczytu i flankami przypominający fortecę, jak gdyby jego twórca u progów stulecia przewidział nic z telefonami nie mające wspólnego wojenne losy budowli, stał się niemieckim bastionem, arcytrudnym do zdobycia dla powstańców […]

Dolina szarej rzeki, 1985

Tom wspomnieniowej prozy Jerzego Waldorffa „Dolina szarej rzeki” ukazał się w 1985 roku. Autor otrzymał za książkę nagrodę literacką prezydenta Warszawy. „Dolina szarej rzeki” nie przypomina typowych, ułożonych chronologicznie wspomnień. To raczej szkice, w których przeplatają się różne czasy i różne miejsca, jednak przede wszystkim obrazy Warszawy: dawnej i peerelowskiej. Są więc i dziecięce wrażenia z nalotu niemieckiego na stolicę podczas I wojny światowej, i przechadzka po gruzach tuż po II wojnie, i spacery z końca lat 60. ze Śródmieścia na Saską Kępę, gdzie Waldorff mieszkał. Każdy marsz to pretekst do obserwacji Warszawy, która powstała na miejscu tej zniszczonej, ale zachowanej w pamięci jako najpiękniejsza: „[…] Warszawa po katastrofie, ze swą nową populacją i zabudową, nie może wabić już nikogo tą, co niegdyś była, różnorodnością obyczaju, temperamentów, ubioru nawet. A ja pamiętam jej dzielnice w każdym sposobie tak odmienne, jak żeby to były skupiska z różnych krajów!…”. Szkice napisane są oryginalnym, nieco staroświeckim, charakterystycznym dla autora językiem. Jerzy Waldorff, prozaik, felietonista, a także krytyk muzyczny, był honorowym obywatelem Warszawy. Przyczynił się m.in. do ustawienia pomnika Józefa Piłsudskiego przed Belwederem oraz Ignacego Jana Paderewskiego w Parku Ujazdowskim. Ale największym jego osiągnięciem było stworzenie Stołecznego Komitetu Opieki nad Starymi Powązkami. Dzięki corocznym kwestom udało się uratować już ponad tysiąc zabytkowych nagrobków. O dziejach Cmentarza Powązkowskiego Jerzy Waldorff wydał książkę „Za bramą wielkiej ciszy”. Zdzisław Pietrasik napisał: „Język Jerzego Waldorffa to jest temat na studium dla doktoranta polonistyki. Jestem pewien, że kiedyś taka praca powstanie. Pisał barwnie, ze swadą, z poczuciem humoru, stosując gustowne archaizmy, owe piękne relikty zapomnianego języka sarmackiej staropolszczyzny. W jego ustach i pod jego piórem brzmiały one naturalnie. Chronił się w tym języku przed pospolitością naszych czasów, dawał do zrozumienia, iż on jest z innego świata”. Jarosław Kurski wspominał: „W świecie wszechogarniającej szarzyzny i obfitości miernot był unikatem, utalentowanym, błyskotliwym – którego można było kochać albo nienawidzić, ale nie można było nie zauważyć. Ten orli nos, ta magnacka grzywka, ta laseczka, arystokratyczna poza, dudniący głos i język: »aliści «, to przeciąąą-gaaa-nie każdej głoski – to wszystko, obojętne prawdziwe czy udawane, należało do tamtej epoki. Epoki zgasłej wraz z Jerzym Waldorffem”.

PASTA to gmach przy ulicy Zielnej 39. Został wzniesiony w latach 1904–1910. Część niższa, w stylu eklektycznym, powstała w latach 1904–1905 według planów L. Wahlmana, I. G. Clasona i B. Brochwicza-Rogoyskiego, dla towarzystwa telefonicznego „Cedergren” z kapitałem szwedzkim. Wybudowaną w latach 1907–1910 część wyższą, która miała naśladować średniowieczną wieżę zamkową, projektował Brochwicz- -Rogoyski przy współpracy G. Trzcińskiego. Od 1922 roku budynek należał do PAST-y, czyli Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej, powstałej w związku z wygaśnięciem koncesji towarzystwa „Cedergren”, które instalowało urządzenia telefoniczne w Warszawie. PAST-a zajmowała się dalszą rozbudową i eksploatacją miejscowej sieci. W gmachu mieściła się m.in. centrala telefoniczna. W roku 1939 PAST-a zatrudniała 1080 osób i miała 74 890 abonentów. Budynek wsławił się podczas powstania warszawskiego. Stanowił silny punkt oporu Niemców. Oddziały szturmowe batalionu AK imienia J. Kilińskiego, pod dowództwem rotmistrza H. Roycewicza „Leliwy”, wspomagane przez jednostki dywersyjne i saperskie (łącznie około 250 żołnierzy), zdobyły gmach 20 sierpnia. Po wojnie budynek odbudowano, znacznie upraszczając jednak jego złożoną, przedwojenną formę. W roku 1948 majątek spółki PAST upaństwowiono. Obecnie w gmachu mieszczą się stowarzyszenia kombatanckie i biura firm. Na jedenastym piętrze urządzono taras widokowy, z którego można podziwiać panoramę stolicy.

Małgorzata Büthner-Zawadzka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *