Jerzy Pilch ur. 1952
„Cafe Blikle”

plich-pW piątek 1 października 1999 roku miałem taki pomysł, że skoczę koło południa na Nowy Świat, usiądę w ogródku u Bliklego, zamówię kawę i pączki i będę wypatrywał nadejścia wielotysięcznej demonstracji. Wyobrażałem sobie, że kiedy w dalekiej perspektywie pojawi się gniewny tłum, kiedy się przybliży, zrówna ze mną i pójdzie dalej, ja będę siedział, pił kawę i jak gdyby nigdy nic jadł pączki. […] Jak pomyślałem, tak uczyniłem i prawie zaraz okazało się, że jak zwykle świat nie układa się po mojej myśli. Ogródek u Bliklego był nieczynny, a w środku kawiarni na domiar złego siedzieli sławni ludzie [Gustaw Holoubek i Tadeusz Konwicki]. Próbowałem negocjować uruchomienie ogródka – bezskutecznie. Próbowałem usiąść w środku przy oknie – nie mogłem się skoncentrować. Obecność sławnych ludzi za plecami rozpraszała mnie, ani się ukłonić, ani się dosiąść, ani się izolować, ani się skupić na mających nastąpić wydarzeniach. Zostawiłem Bliklego i ruszyłem Nowym Światem w kierunku Empiku.

Upadek człowieka pod Dworcem Centralnym, 2002

„Upadek człowieka pod Dworcem Centralnym” to autorski wybór felietonów Jerzego Pilcha, które ukazują się od 1999 roku w „Polityce”. Jerzy Pilch, po rozstaniu z „Tygodnikiem Powszechnym” i z Krakowem, stał się pisarzem i felietonistą warszawskim – „mam teraz robotę w Warszawie” – jak mówi w felietonie „Jazda do Warszawy”. A w innym – „Duch opowieści” – przyznaje, że zyskał rzecz niewymierną – „nowy punkt obserwacyjny z widokiem na nowy świat przedstawiony”. I tak, autor z przyjemnością opisuje warszawskie miejsca: ulicę Śliską, gdzie do niedawna mieszkał; Świętokrzyską z antykwariatem; Słupecką na Ochocie, gdzie znalazła swój nowy adres redakcja „Polityki”; Nowy Świat i jego księgarnie; Dworzec Centralny czy znajdujący się nieopodal Pałac Kultury i Nauki. Autor konfrontuje swoje literackie wyobrażenia Warszawy z naocznym doświadczeniem felietonisty – „mój Pałac chyba wciąż jeszcze bardziej jest Pałacem »przeczytanym « u Konwickiego niźli codziennie widywanym fragmentem miejskiego pejzażu”, ale podkreśla, że w jego literackim przewodniku po Warszawie zająłby miejsce szczególne (felieton „Mój przewodnik po Warszawie”). Cytowany fragment pochodzi z felietonu „Bułka mało słona”, który jest ironiczną i autoironiczną próbą opisu wrażeń z demonstracji, jaka przeszła ulicami Śródmieścia w 1999 roku. Trasa takich demonstracji wiodła na ogół ulicami: Świętokrzyską, gdzie znajduje się Ministerstwo Finansów; Nowym Światem i Alejami Ujazdowskimi, gdzie mieści się Urząd Rady Ministrów. Felietonista z właściwym sobie dystansem i wyczuciem absurdu opisuje ten warszawski epizod oczyma przybysza z Krakowa, komentatora ulicznych zdarzeń usiłującego zająć miejsce (dosłownie, ale i poniekąd metaforycznie) w znanej warszawskiej kawiarni Bliklego, gdzie od kilku lat mają swój stolik pisarz Tadeusz Konwicki i aktor Gustaw Holoubek, po to, by za chwilę musieć szukać schronienia nieopodal i umykać przed zaskakującym spotkaniem ze starszą damą, która okazuje się – spożywającą flaki „z bułką mało słoną” antysemitką… Stolica, jako miejsce powieściowych zdarzeń, pojawia się również w powieściach Pilcha „Pod Mocnym Aniołem” (2000) i „Miasto utrapienia” (2004); nie jest jednak centralnym punktem odniesienia, nie staje się , tak jak w felietonach, jawnym lub ukrytym bohaterem, a „sama warszawskość” – jak piszą krytycy – nie wydaje się w nich do końca wyeksponowana. Felietony Pilcha, tak jak i jego prozę, cechuje duży dystans do świata, wyrażający się polemiczną przekorą, dowcip, ironia i absurdalne poczucie humoru, spod których odsłania się tragizm życia. Inga Iwasiów w „Nowych Książkach” nazywa Pilcha „centralnym felietonistą” i tak pisze o jego felietonach: „Stolica jest u Pilcha dość przyjazna, umiarkowanie obca, nie ma co udawać, że jakoś miałaby przerażać, skłaniać do głębszych refleksji; może poddawać się obróbce technikami nieznanymi wcześniejszym autorom”. Jan Gondowicz nazywa Pilcha „przybyszem z całkiem innej czasoprzestrzeni” i dodaje: „Nic bardziej osobistego nad sam klimat alchemicznej przemiany, jaką sprawił nowy punkt obserwacyjny z widokiem na nowy świat przedstawiony, czyli pisarski walor słynnego problemu aklimatyzacji człowieka z Krakowa w Warszawie”.

„Cafe Blikle”, własność firmy A. Blikle, pierwotnie cukiernia – znajduje się w centrum miasta, przy ulicy Nowy Świat 35 (dawniej 31). Jedna z najstarszych i najsłynniejszych cukierni w Warszawie, od pięciu pokoleń w rękach jednej rodziny cukierników, istnieje od 1869 r. Założona przez A. K. Bliklego w dawnej kamienicy Bürgera, zbudowanej w 1820 roku według projektu Lessla. Cukiernia została przed I wojną światową przebudowana w stylu secesji, następnie rozbudowana i unowocześniona w okresie międzywojennym; stała się wówczas swoistym salonem literackim, ulubionym miejscem spotkań wielu artystów. W czasie okupacji kelnerkami w kawiarni były aktorki. Po wyzwoleniu J. Blikle odbudował dawny lokal cukierni przy Nowym Świecie. W 1981 roku firmę przejął Andrzej Blikle, w 1993 roku otwarto ponownie kawiarnię przy cukierni, a potem również delikatesy. Obecnie firma rozrasta się i otwiera filie w Warszawie (m.in.: Aleje Jerozolimskie 184, Miodowa 12, pl. Wilsona 2) i innych miastach. Nadal najchętniej odwiedzane są jednak cukiernia i kawiarnia przy Nowym Świecie, które na stałe wpisały się w pejzaż stolicy. W ogródku u Bliklego lub w wysmakowanych wnętrzach „Cafe Blikle” można spotkać wielu znanych ludzi, spróbować słynnych pączków z konfiturą z róży i – zajadając je – podpatrywać życie uliczne.

Anna Kramek-Klicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *