Janusz Anderman, ur. 1949 – Dworzec Wschodni

andermanTo był początek lat dziewięćdziesiątych i Dworzec Wschodni w Warszawie był, jak każdy dworzec w Polsce, ważnym obiektem strategicznym. Surowo przestrzegano tu, jak na każdym dworcu, zakazu fotografowania, ale kiedyś, gdy szwendałem się po peronach, nacisnąłem ukradkiem migawkę. Taśma zaklinowała się w aparacie i nie przesuwała się; zrobiłem jeszcze parę zdjęć, a obrazy z różnych miejsc dworca nałożyły się na siebie i gdy spojrzałem potem na odbitkę, zobaczyłem taki właśnie świat, który widywałem wcześniej na własne oczy: świat chaosu, rozpadu, świat przypadkowo, a może nieprzypadkowo, pomieszanych postaci, wnętrz i splątanych języków.

Fotografie, 2002

Janusz Anderman, laureat licznych nagród literackich, między innymi Fundacji imienia Kościelskich, uważany jest za jednego z najciekawszych i najbardziej niezależnych pisarzy swojego pokolenia. Jako felietonista „Gazety Wyborczej” (cykl A poza tym), zarzucił jednak prozę na rzecz „obrazków”, w których jego najnowsza książka ma niewątpliwie swoje korzenie, bo opowiedziane w niej historie budowane są z fragmentów i ułamków rzeczywistości, tej spod znaku komunizmu.

Obraz tej epoki tworzą przede wszystkim ludzie – przodkowie autora, działacze opozycji, wielcy emigranci, ale także establishment, zwykli urzędnicy czy nietrzeźwi kolesie, a także „lud” komentujący wydarzenia. Te postaci Anderman uwiecznił na zdjęciach; niektóre z nich zapisał jedynie w swojej głowie w postaci krótkiego ujęcia, które przerodziło się w jakąś historię czy portret. Szczególna wartość tych opowieści tkwi w ich zwykłości; ze zwyczajnych spraw powstał obraz tamtych szczególnych czasów, nie zniekształcony patosem i martyrologią. Tak jest również ze zdjęciem Dworca Wschodniego. Zatrzymany w kadrze pamięci Andermana dworzec stanowi metaforę sytuacji w Polsce z okresu PRL-u: uwidacznia wpisany w tamtą rzeczywistość chaos, pomieszanie, niemożność ogarnięcia całości, która rozpada się na nie przystające do siebie kawałki.

Książka wydana została w 2002 roku, ale powstawała sukcesywnie, a jej poszczególne odcinki pojawiały się na łamach „Gazety Wyborczej”. Jak wyjaśnił sam autor, na walizkę ze zdjęciami natknął się przypadkiem w piwnicy. Były to głównie fotografie rodzinne, kilku pokoleń, niektóre robione przez niego samego, różnymi aparatami: „I teraz, gdy wyciągam z walizki kolejne fotografie, odnajduję w sobie te same emocje co wówczas, gdy nie chciałem czekać ani chwili na wywołanych z niebytu ludzi. Zdjęcia mają przeróżne formaty, są ostre i zamglone, jakby uchwycone osoby chciały, by o nich zapomnieć. Bardzo często jest tak, że tych osób nie potrafię nazwać, ale zawsze pamiętam sytuację, która im towarzyszy; czasem pamiętam nawet zapachy powietrza, słyszę szamotaninę wiatru, rozróżniam barwę głosów ludzi, którzy na zdjęciach rozmawiają… To dodatkowa, poza cierpliwym papierem, pamięć zdjęć.”

Jerzy Jarzębski uznał Andermana za nieocenionego portrecistę, kronikarza i malarza epoki: „Opowieści zamieszczone w tej książce są zatem żywe, atrakcyjne, pełne humoru, ale też czasami tragizmu czy historycznego patosu. Czytało mi się je doskonale i to nie tylko dlatego, że sam rozpoznaję w nich wiele osób z kręgu. Ta książka jest swoistym almanachem, w którym ujrzymy wielość zdarzeń, miejsc szczególnych i mrowie postaci – od prezydenta Raczyńskiego, do szeregowego łapsa czy meliniarki. Sięgać do tego tomu warto, bo odbija się w nim, lepiej niż gdzie indziej, ostatnie półwiecze, polskie społeczeństwo, jego dramaty i śmieszności. Wzburzy pewnie wielu, nie pożywią się przy nim ani namaszczeni rzecznicy >>słusznych poglądów<< i  >>narodowej sprawy<<, ani ci, którzy chcieliby jak najszybciej zapomnieć o przeszłości i wybaczyć (sobie samym) podłości i sprzeniewierzenia. Anderman przywykł już chyba jednak, że piórem przysparza sobie wrogów – mam nadzieję, że Fotografie zdobędą mu też nowych przyjaciół.”

Dworzec Wschodni znajduje się na Pradze wzdłuż ul. Kijowskiej. Powstał w 1866 roku wraz z budową terespolskiej linii kolejowej. Do pierwszej wojny światowej funkcjonował pod nazwą Dworzec Terespolski lub Brzeski i obsługiwał ruch w kierunku Brześcia. W 1933 roku został połączony linią średnicową ze śródmieściem Warszawy. Dawny budynek dworcowy został zniszczony w trakcie II wojny światowej. Obecny – według projektu A. Romanowicza i P. Szymaniaka – ukończono w 1969 roku.

Katarzyna Wigurska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *