Jan Brzechwa, 1898-1966 – Ulica Kopernika

 

BRZECHWARaz więc, nudząc się szalenie,
Przeczytała ogłoszenie,
Że niejaka panna Kika
Na ulicy Kopernika
Pragnie uczyć się języka
Angielskiego.
Pchła szczęśliwa
Już coś knuje, już się zrywa
I po chwili w kapeluszu,
W żakieciku z lila pluszu,
W modrych butach atłasowych,
W rękawiczkach purpurowych
Jedzie wprost na Kopernika,
Tam, gdzie mieszka panna Kika.

Pchała Szachrajka, 1946
Jan Brzechwa to jeden z pseudonimów Jana Wiktora Lesmana, który przybrał jako poeta, autor wielu znanych bajek i wierszy dla dzieci, a także satyrycznych tekstów dla dorosłych oraz przekładów z języka rosyjskiego. Pierwsze utwory kabaretowe wystawiał jako Szer-Szeń. Brzechwa wspomina: „Koniecznie chciałem drukować w „Skamandrze’”, ale z tym, niestety, były trudności. […] Wpadłem więc na pomysł i zacząłem przesyłać do redakcji wiersze pod różnymi pseudonimami. Podstęp się udał, wydrukowali.”
Był adwokatem, w latach 1924-1939 radcą prawnym ZAiKS-u, specjalistą w dziedzinie prawa autorskiego. Od 1930 roku działał jako członek warszawskiego Pen Clubu. Dzieciństwo spędził na Ukrainie i w Warszawie, gdzie po ukończonych studiach pozostał aż do końca II wojny światowej. W okresie powojennym zamieszkał w Łodzi, podobnie jak większość literatów zniszczonej Warszawy. W 1948 roku wrócił do stolicy i pracował jako opiniodawca prawny „Czytelnika” i ZAiKS-u.
Swoje uwielbienie do miasta wyraził bardzo wcześnie: „Rzeczywistość przeszła wszelkie moje wyobrażenia o Warszawie. Po raz pierwszy w życiu widziałem tak wielkie miasto. […] Ukazywały się konne tramwaje, wielkomiejskie kamienice; narastał ruch uliczny, od którego mogło zakręcić się w głowie.” Brzechwa należał do literackiej elity okresu przedwojennego. Jak większość poetów modernistycznych, często bywał w warszawskich kawiarniach, m. in. w „Klubie Pickwicka” na ul. Traugutta 10, „Yacht Clubie” na rogu Sienkiewicza i placu Napoleona czy w słynnej „Małej Ziemiańskiej” na ulicy Mazowieckiej.
Po wojnie zmuszony był do zmiany przyzwyczajeń, jak wspomina Władysław Rymkiewicz, ojciec Jarosława Marka, przyjaciel Brzechwy: „Tłoczyliśmy się w małym pokoiku, cztery osoby na przestrzeni około dwunastu metrów kwadratowych. Janek przynosił rękopisy swoich wierszy i opowiadań: Akademia pana Kleksa i Pan Drops i jego trupa. Nasza dwunastoletnia córka i dziesięcioletni syn byli zafascynowani urzekającym dowcipem i poezją tych utworów.”

Ulica Kopernika – nie przez przypadek ani za sprawą rymu bohaterka wiersza Brzechwy odwiedza tę właśnie ulicę. Poeta pozostał w Warszawie aż do upadku powstania warszawskiego, którego wybuch zastał go na ulicy Foksal. Tam w jednej z kamienic mieszkała jego ukochana. W Śródmieściu i na Powiślu spędził gorące dni końca wojny. Poeta wspomina ten okres jako tętniący życiem artystycznym. W okolicy Kopernika, na Okólniku w Konserwatorium odbywały się koncerty. W zrujnowanych domach dawały przedstawienia uliczne teatry i recytujący poeci. Na Tamce mieściła się redakcja i drukarnia „Barykady Powiśla”, pisma, w którym Brzechwa publikował wiersze. „Na ulicy Kopernika – napisze później – spadł, ale szczęśliwie nie wybuchł, ogromny pocisk z pociągu pancernego.” Te małe szczęścia w wielkim nieszczęściu sprawiły, że to właśnie w czasie wojny powstały największe dzieła Jana Brzechwy: Akademia Pana Kleksa, Pan Drops i jego trupa, Za króla Jelonka, Pchła Szachrajka.

Justyna Czechowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *