Izabela Filipiak ur. 1961
Warszawskie City

FILIPIAKNie rozumiem, o co im chodzi z tym Pałacem. Nie jest on brzydszy od nonszalanckich molochów ciążących wokół Central Parku. Jest może trochę… samotny. Przydałoby mu się towarzystwo. Jeszcze z kilkanaście wielopiętrowców w różnych wersjach ogromu. Nie można go uciąć, jedyne, co można, to zabudować go tłem, wpisać w kontekst, który ewentualnie dorównałby mu skalą.

Droga warszawska, 1997

Izabela Filipiak to jedna z najciekawszych postaci polskiej literatury współczesnej. Traktowana jako pisarka feministyczna budzi sporo kontrowersji; jej proza zyskuje małe, ale wierne grono wielbicieli. Dużą część swego życia pisarka spędziła na emigracji – w Paryżu, a przede wszystkim – w Stanach Zjednoczonych, do których kilkakrotnie powracała. Obecnie (2005 r.) także tam przebywa – pracuje na Uniwersytecie w Berkeley w Kalifornii w Instytucie Badań Slawistycznych. Zbiór „Niebieska menażeria” (1997) Izabeli Filipiak, z którego pochodzi przytoczony fragment, to trzeci opublikowany przez pisarkę – po obrazoburczych: „Śmierci i spirali” i „Absolutnej amnezji” – tekst. Kilkanaście opowiadań o różnej tematyce jest, w największej ogólności, metaforycznym zapisem powrotu narratorki-bohaterki do Polski, powrotem nie tyle w sensie dosłownym, co onirycznym. Cytowane opowiadanie „Droga warszawska” opowiada o powrocie zza oceanu do Polski kobiety i o perypetiach związanych ze sprowadzeniem w formie mienia przesiedleńczego starego samochodu – pamiątki z Ameryki. Spojrzenie z zewnątrz na absurdy biurokracji uświadamia poziom bałaganu i uwikłań w dziesiątki bezsensownych działań. Poza tym powrót bohaterki przywołuje wiele wspomnień – to także podróż sentymentalna. Warszawa, nie tylko miejsce w wymiarze geograficznym, ale i ludzie, postrzegani z dużą dozą sympatii – pomimo wad, z których najbardziej uciążliwą okazuje się chaos komunikacyjny – jest miastem, gdzie chce się żyć. Owa radość i pozytywny ogląd zdają się płynąć, po prostu, z kontaktu z nowym. Pałac Kultury i Nauki jest – w powszechnym odczuciu – symbolem zniewolenia, sowietyzacji, niechcianym prezentem przypominającym o potędze darczyńcy. Opinia o jego brzydocie należy do kanonu stereotypów, mało kto decyduje się na – choćby dyktowaną względami ekonomicznymi – publiczną obronę. W swoim opisie Pałacu bohaterka opowiadania (narracja pierwszoosobowa) przywołuje kontekst amerykański. Budowli podobnych w stylu i urodzie w Nowym Jorku spotkać można wiele. Manhattan, serce amerykańskiej metropolii, zachwyca ogromem i różnorodnością i ma w sobie niezaprzeczalną siłę przyciągania. Ale jeśli przyjrzeć się poszczególnym wieżowcom, okaże się, że wiele z nich – podobnie jak Pałac – ani nie zachwyca proporcjami, ani nie grzeszy specjalną urodą. Jednak w otoczeniu pozostałych budynków nabiera innego wyglądu, wzajemnie się uzupełnia i tworzy CAŁOŚĆ.

Warszawskie City. Najważniejszym bohaterem tekstu Filipiak jest nie sam Pałac Kultury i Nauki, ale tworzone wokół niego tło, które ma sprowadzić go do właściwej skali. Pomysły na zabudowanie „największego placu Europy” pojawiają się w stolicy od początku lat 50. W 1952 roku podjęto decyzję o budowie prezentu od ZSRR – Pałacu Stalina. Rok później przyjęto projekt otoczenia Pałacu placem Stalina, a w 1954 roku ogłoszono rezultaty konkursu, w którego wyniku na środku śródmiejskiej pustyni miał stanąć gigantyczny pałac wodza. Już wówczas zakładano dodanie Pałacowi odpowiedniej oprawy i na Ścianie Wschodniej miał powstać monumentalny ratusz z dwoma gigantycznymi biurowcami. Wzdłuż Alej Jerozolimskich planowano zburzyć kamienice i wznieść socrealistyczne moskiewskie wieżowce. Przy zachodnim krańcu Świętokrzyskiej miał powstać ogromny hotel turystyczny, a opodal nowy dworzec główny. W latach 60. bloki mieszkalne zamknęły plac od strony ulicy Świętokrzyskiej, a zbudowanie Ściany Wschodniej z Domami Centrum i wieżowcami było pierwszą nieśmiałą próbą zneutralizowania dominacji Pałacu. Kolejną było ograniczenie placu Defilad nowym budynkiem Dworca Centralnego, który nie przypominał pierwotnego projektu, ale skutecznie zamknął plac od strony zachodniej. W latach 80. powstały dwa biurowce niewiele ustępujące PKiN – Intraco i Marriott, a po nich, bliżej i dalej od Pałacu, powstawały i powstają kolejne wysokościowce nadające warszawskiemu city bardziej metropolitarny wygląd. Inaczej rzecz się ma z samym placem Defilad. W 1992 roku rozstrzygnięto konkurs na zagospodarowanie ścisłego centrum Warszawy i stworzenie wokół PKiN kulistego bulwaru z częściowo zasłaniającymi go drapaczami chmur, ułożonymi w gęstą zabudowę nazwaną Koroną Warszawską, która miała stać się architektoniczną wizytówką miasta. Projekt nie wszedł jednak w fazę realizacji. W październiku 2005 roku naczelny architekt Warszawy przedstawił nowy projekt zagospodarowania centrum miasta, który zakłada zachowanie układu ulic otaczających plac i zbudowanie na nim obiektów o gabarytach zbliżonych raczej do Domów Centrum i Złotych Tarasów.

Adam Budrowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *