Grażyna Plebanek ur. 1967
Stegny

plebanek-popMiejsce po hałdzie lśni mokrym asfaltem. Betonowe nogi latarń jaśnieją mdło w listopadowym mroku, okna bloków przeświecają żółto i niebiesko. Już nie pada, tylko wilgoć wisi w powietrzu ciężkim tumanem. Stąd, ze środka osiedla, nie widać ani przystanku, ani pętli, ani kościoła, chociaż miedzianą szpicą przerasta wieżowce. Bezwiednie ruszamy w tamtą stronę. Białe litery na rogu budynku, granatowe tło czarnej nocą tabliczki – Portofino już za nami.

Dziewczyny z Portofino, 2005

Powieść Grażyny Plebanek „Dziewczyny z Portofino” została wydana w 2005 roku przez WAB, w „Serii z Miotłą”, poświęconej prozie kobiecej. Autorka mieszka w Sztokholmie. Jest dziennikarką i pisarką. W roku 2002 ukazała się jej pierwsza powieść „Pudełko ze szpilkami” (nagrodzona w konkursie wydawnictwa Zysk i S-ka), której akcja również toczy się w Warszawie. „Dziewczyny z Portofino” to opowieść o losach i przyjaźni czterech dziewczyn, które w latach 70. zamieszkały na warszawskim blokowisku. W tytule autorka nawiązuje do słynnej, międzywojennej powieści Poli Gojawiczyńskiej „Dziewczęta z Nowolipek”, przedstawiającej gorzką nierzadko historię dorastania kilku mieszkanek rzemieślniczej dzielnicy Warszawy. Tytuł książki Plebanek skojarzyć można też z piosenką „Miłość w Portofino”, do której słowa napisała Agnieszka Osiecka. Prezentowany powyżej cytat pokazuje osiedle widziane oczyma jednej z bohaterek, już jako dorosłej kobiety. W powieści ulica Portofino to czasem raj, a czasem piekło dzieciństwa i młodości. U Plebanek nie ma sentymentalizmu. Podobnie jak u Gojawiczyńskiej, dojrzewanie bywa trudne i bolesne. W książce jest za to wiele prawdy o życiu dziewcząt na warszawskim osiedlu w czasach peerelowskich. I opis dzielnicy, która nie miała dotychczas takiej reprezentacji w literaturze pięknej. Jest zatem podwórko, które bohaterki stopniowo nauczyły się oswajać. Są bloki z płaskimi dachami, ponure i mające za jedyną ozdobę kolorowe pranie na balkonach. Są betonowe donice pełne żółtych i fioletowych bratków. A przede wszystkim jest żółty trzepak. Tak wygląda centrum świata Agnieszki, Beaty, Hanki i Mani. To jest ich Warszawa. Od reszty świata oddziela je symboliczna kładka nad aleją Sobieskiego, przez którą trzeba przejść, by dostać się na przystanek autobusów jadących do centrum miasta („nad jezdnią, którą z rzadka jeździły samochody, kucała kładka-pokurcz, przecinająca w poprzek aleję starych topoli”). Bohaterki odważają się z czasem ruszyć w nieznane. Wycieczka w okolice placu Unii Lubelskiej, do kina „Moskwa” (dziś „Europlex”) i „Zielonej Budki” (dziś lodziarnia „Grycan”) to już prawdziwa wyprawa. Im są starsze, tym bardziej ich świat się poszerza – idą do szkół, na studia, do pracy, przeżywają udane i nieudane miłości, i obserwują przełom roku 1989. Ale wśród wielu zawirowań zawsze pozostają wierne swojej przyjaźni. Grażyna Plebanek napisała o swoich bohaterkach: „Same wybierają co dla nich dobre, szukają w sobie, nie na zewnątrz. No i wciąż trzyma je mocna przyjaźń, źródło niewyczerpanej siły. Bo nawet gdy wokół są ludzie, którym w dybach stereotypów łatwiej żyć, dziewczyny – na osiedlu czy gdziekolwiek indziej – żyją po swojemu” (z noty na okładce). Agnieszka Graff powitała książkę z entuzjazmem: „Wreszcie powieść zapisująca doświadczenia kobiet, które znam, dziewczyn z mojego podwórka” (z recenzji na okładce). Recenzentka „Zadry” (ps. BON) doceniła: „Nareszcie coś świeżego, urozmaicenie w zwałach zachwyconych sobą opowieści o »prawdziwej męskiej przyjaźni« […]. A książka Grażyny Plebanek jest o kobietach i – nie, nie ma w niej »prawdziwej żeńskiej przyjaźni «, autorka nie bawi się w dekonstrukcję mitów i stawianie szowinizmów na głowie. Jest po prostu przyjaźń czterech dziewczyn/kobiet – koniec, kropka. Pokazana bez różowego, dziewczynkowatego kiczu, za to z wszystkimi polskimi realiami lat 70. i 80.”.

Stegny to zespół trzech osiedli (Stegny Północne, Południowe oraz Rożek), wybudowanych w latach 1971–1977 według projektu Jadwigi Grębeckiej i Jana Szpakowicza. Ulica Portofino należy do osiedla Stegny Południowe, które zajmuje powierzchnię 39,5 ha i mieści się pomiędzy aleją Sobieskiego oraz ulicami Śródziemnomorską i św. Bonifacego. Stegnami określano niegdyś ścieżki, którymi przyprowadzano bydło z pastwisk, a że jeszcze na początku lat 70. w tej części Mokotowa pasły się krowy, z wyborem nazwy nie było kłopotu. Bloki na Stegnach to jedne z pierwszych wybudowanych z tzw. wielkiej płyty – gotowych elementów wyprodukowanych w służewieckiej fabryce domów. Wówczas uważano, że ta technologia ma przed sobą wielką przyszłość, z czasem okazało się jednak, że np. zimą w blokach z wielkiej płyty przemarzały ściany. Bloki te są szare i jednostajne, ale ulicom, jakby na przekór, nadano słoneczne nazwy. Na Stegnach Południowych spotykamy nazwy kojarzące się z południem Europy, z basenem Morza Śródziemnego, np. Capri czy Portofino (kurort we Włoszech). Charakterystycznym punktem Stegien jest kościół NMP Matki Miłosierdzia przy ulicy św. Bonifacego 9, pod którego budowę kamień węgielny położono w roku 1983.

Małgorzata Büthner-Zawadzka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *