Cyprian Kamil Norwid 1821–1883
Pałac Zamoyskiego

norwid-pPatrz!… z zaułków w zaułki
Kaukaskie się konie rwą
Jak przed burzą jaskółki,
Wyśmigając przed pułki,
Po sto – po sto – –
– Gmach zajął się ogniem, przygasł znów,
Widzę czoła ożałobionych wdów
Kolbami pchane – –
I znów widzę, acz dymem oślepion,
Jak przez ganku kolumny
Sprzęt podobny do trumny
Wydźwigają… runął… runął – Twój
fortepian!
Ten!… co Polskę głosił, od zenitu
Wszechdoskonałości Dziejów
Wziętą, hymnem zachwytu – –
Polskę – przemienionych kołodziejów;
Ten sam – runął – na bruki z granitu!
[…]
Lecz Ty? – lecz ja? – uderzmy w sądne
pienie,
Nawołując: „C i e s z s i ę, p ó ź n y
w n u k u!…
J ę k ł y – g ł u c h e k a m i e n i e:
I d e a ł – s i ę g n ą ł b r u k u” – –

Fortepian Szopena, 1865

Norwid urodził się w Laskowie-Głuchach. W stolicy przebywał od roku 1830 do 1842. Resztę życia spędził za granicą, nigdy jednak nie zapominając o Warszawie, którą nazywał „ustawnym dzieci buntem”, „kolebką Achillesa” czy „stolicą swojej młodości”. Uczynił ją miejscem swoich dramatów („Zwolon” 1851, „Za kulisami” 1869), a związane z miastem wydarzenia polityczne zapisał w wierszach (m.in. „Improwizacja na zapytanie o wieści z Warszawy” 1861, „Żydowie polscy” 1861, „W Łazienkach” 1872, a także satyrycznym utworze „Dziennik Warszawski” 1865). Warszawie zadedykował też dramat „Tyrtej” (1866), który zakończył słowami: „Z bruku twego rad bym mieć kamień, na którym krew i łza nie świecą”. Pamięć Norwida uczczono w stolicy tablicą pamiątkową na domu, w którym mieszkał (obecnie aleja Solidarności) oraz rzeźbionym epitafium w katedrze św. Jana. „Fortepian Szopena” powstał jesienią 1863 roku, a jego geneza łączy się z dramatycznym wydarzeniem, jakie miało miejsce w Warszawie, kiedy to z domu Andrzeja Zamoyskiego na Nowym Świecie rzucono bombę na przejeżdżającego ulicą generała Berga, namiestnika carskiego w Królestwie. Żołnierze rosyjscy dokonali aktu zemsty: dom i pałac zdemolowali, zniszczyli wiele pamiątek kultury polskiej, a wśród nich należący do siostry kompozytora, pani Jędrzejewiczowej, fortepian Szopena, który został wyrzucony przez okno na ulicę. Małgorzata Baranowska przytacza fragment „Pamiętników” Józefa Kajetana Janowskiego, sekretarza stanu w Rządzie Narodowym, który przestawił realistyczny opis tych wydarzeń: „Zaraz po zamachu policja z wojskiem rzuciła się do wnętrza domu, żeby łapać winowajców. Ci jednak tyłami przez ogrody zbiegli. Zamknięto bramy i wszystkich mieszkańców domu, szczególnie mężczyzn, w liczbie stu kilkudziesięciu, spędzono w podwórze. […] Dom był zamieszkany przez ludność zamożną; wszystkie kosztowności, jakie tylko się tam znajdowały, zginęły w kieszeniach rabusiów. […] Rozbiegłe po całym mieście rozszalałe żołdactwo dopuszczało się gwałtów i nadużyć. Opustoszały ulice. Do późnego wieczora trwał pożar, który musiano gasić, bo stawał się groźny dla miasta. Wszystkich mieszkańców domu aresztowano i pognano do Cytadeli. Tak dom, jak obok leżący pałac hr. Andrzeja Zamoyskiego ze wszystkim, co w sobie zawierał, kazał Berg skonfiskować. […] Bergowi nie wystarczała konfiskata domu i pałacu Zamoyskiego jako zadośćuczynienie za zamach, postanowił jeszcze ukarać całe miasto i nałożył kontrybucję na wszystkich mieszkańców […]”. Wiersz Norwida nie ogranicza się jedynie do przedstawienia tego epizodu z okresu powstania styczniowego. Jest to utwór wielowarstwowy o różnych wątkach i różnych formach oddziaływania: zarówno uczuciowego, jak też intelektualnego. Ma charakter rozprawy – w poetyckim kształcie – o fragmencie dziejów ducha ludzkiego działającego w sferze sztuki, jest jednocześnie hołdem złożonym Szopenowi i walczącej Warszawie. Wyłożył tu Norwid swoją filozofię sztuki rozpatrywaną w kategoriach moralnych i estetycznych. Fortepian Szopena otrzymał w wierszu cechy symbolu. Tak odczytał symbolikę wyrzucenia i rozbicia fortepianu Szopena Mieczysław Jastrun: „Jak każda szlachetna myśl człowieka – taki jest mniej więcej tok myśli Norwida – jak każda śmiała idea, która budzi ze snu martwych tradycyj, rozdzierany jest również Orfeusz polski przez »gniew ludzki«. Ale ci, którzy są sprawcami zniszczenia wielkiej myśli, wielkiego czynu, nie przyznają się do tej roli. (Każda wyje: »nie ja!«.) Tak więc, zanim »ideał« się rozpowszechni, musi przejść przez męczeństwo. Jest w tym ironia historii, ironia, o której tak często mówi Norwid”. Z Warszawą związany był również bohater wiersza Norwida, Fryderyk Chopin, który znalazł się w stolicy krótko po urodzeniu. Najpierw mieszkał z rodzicami w pałacu Saskim, potem w pawilonie Pałacu Kazimierzowskiego, następnie w pałacu Czapskich- -Krasińskich na Krakowskim Przedmieściu (obecnie Akademia Sztuk Pięknych). U warszawskich pedagogów pobierał naukę, którą kontynuował w Szkole Głównej Muzyki. Często w Warszawie koncertował. Został pochowany w Paryżu, ale jego serce znajduje się w warszawskim kościele św. Krzyża.

Pałac Zamoyskiego, czyli Dom Interesów Andrzeja Zamoyskiego, znajduje się przy Nowym Świecie 67/69. Jego właściciel, hrabia Andrzej Zamoyski (1800–1874), był działaczem gospodarczym i politycznym, rzecznikiem pracy organicznej i prezesem Towarzystwa Rolniczego w Królestwie Polskim. Został zbudowany w latach 1843–1846 na miejscu oficyn przypałacowych, znajdujących się przed istniejącym od XVII wieku pałacem „Większym”, jako największa wówczas warszawska kamienica, według projektu Henryka Marconiego, która przysłoniła sam pałac. (Dziś to właśnie ten odbudowany budynek nazwany został pałacem Zamoyskiego). Neorenesansowe rzeźby architektoniczne wykonał Paweł Moliński. Forma budynku nawiązywała do rzymskiego pałacu Cancelleria. Skonfiskowany po zamachu na namiestnika Berga pałac Zamoyskiego i Dom Interesów mieścił od tej pory biura wojskowe, sąd wojenny warszawski i klub rosyjski. W okresie międzywojennym miało tu swoją siedzibę Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Dawny pałac Zamoyskich został zniszczony w czasie II wojny światowej, a podobny los w trakcie powstania warszawskiego spotkał stojącą przed nim kamienicę. W 1948 roku rozpoczęła się odbudowa kompleksu pod kierunkiem Mieczysława Kuzmy, jednak bez pałacu właściwego i oficyn. Budynek mieści się w linii ulicy i ma pięć kondygnacji.

Katarzyna Wigurska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *