Artur Międzyrzecki 1922–1996
Mariensztat

miedzyrzecki-pMoi drodzy, u Was Sekwana
Setką gwiazd w noce patrzy.
Ale tutaj Mariensztat – kolonia zbudowana
Dla przodowników pracy […]
Za żłobkiem dla dzieci, za pocztą
Zieleń pnie się na Trasę.
I grzyby tak po deszczu nie rosną
Jak domy stolicy naszej!
Zachodzi słońce, pachnie latem,
Gosposie robią zakupy
w spółdzielniach.
Pięknie świeci nad Mariensztatem
Księżyc – murarska kielnia.

List o Mariensztacie, lata 50.

Artur Międzyrzecki to poeta, prozaik i krytyk literacki, tłumacz literatury francuskiej i anglosaskiej. Współredagował „Nową Kulturę” i „Poezję”. Od 1991 roku był prezesem polskiego Pen Clubu. Napisał m.in.: „Namiot z Kanady” (1944), „Piękne zmęczenia” (1962), „Zamówienia” (1968), „Wojna nerwów” (1983), „Koniec gry” (1987), „Wiersze dawne i nowe” (1992), „To samo miasto, ta sama miłość” (1992), „Rzeka czarownic. Wiersze 1944–1944” (1994), „U progu XXI wieku” (1996), „Nieskończona przejrzystość” (1999). W 1992 roku wydał wraz z żoną Julią Hartwig antologię poezji amerykańskiej „Opiewam nowoczesnego człowieka”. Opisywany w cytowanym utworze Mariensztat jest również bohaterem „Piosenki mariensztackiej”, napisanej przez Artura Międzyrzeckiego wspólnie z Tadeuszem Kubiakiem (muzykę skomponował Władysław Szpilman). O „Małym mieszkanku na Mariensztacie” marzyli Zdzisław Gozdawa i Wacław Stępień: „Małe mieszkanko na Mariensztacie, to moje szczęście, to moje sny. Małe mieszkanko na Mariensztacie, a w tym mieszkanku, przypuśćmy my. I już w nim tapczan i radio »Tesla«, biurko, firanki, fotele dwa. I jakiś kredens, pies, cztery krzesła wszystko na raty z P.C.H. Niech będzie jakiś kilim, kwiaty na kominku. Kupimy jakiś serwis, kupimy jakieś szkło. Zegara się nie kupi, bo zegar jest na rynku, pani rozumie: akcja »O«. A kiedy nocą księżyc przyjaciel będzie od Pragi przez Wisłę szedł, będziemy z okna na Mariensztacie patrzeć na Trasę W-Z”. Wszystkie utwory powstały na początku lat 50. Piosenki doczekały się wielu wykonań i nagrań, znali je i nucili nie tylko dumni ze swojego miasta mieszkańcy stolicy. Wzniesiony w rekordowym „warszawskim tempie” Mariensztat to osiedle kompletne, gwarantujące mieszkańcom wygodę (bliskość Trasy W-Z, sklepy, poczta, żłobek…), odpoczynek wśród zieleni, wreszcie rozrywkę. Nie może więc dziwić, że własne, choćby najmniejsze mieszkanie w nowej dzielnicy stało się marzeniem bohatera tekstu piosenki Gozdawy i Stępnia. Wyposażenie upragnionego „M” miało drugorzędne znaczenie, tym bardziej że i dochody nie pozwalały na zbyt wiele. Daleko ważniejsze było mieć przy sobie kogoś bliskiego, kto rozumie i potrafi cieszyć się zwykłymi, codziennymi sprawami. Liczne mariensztackie kawiarenki i restauracje zachęcały do spędzenia wolnej chwili i były miejscem spotkań towarzyskich, a zegar – świadkiem narodzin niejednego uczucia, towarzyszących mu rozterek, niepokojów i radości.

Mariensztat to pierwsze, zbudowane po II wojnie światowej osiedle mieszkaniowe (powstałe w związku z budową Trasy W-Z i mostu Śląsko-Dąbrowskiego), usytuowane na miejscu dawnej ulicy Mariensztat zniszczonej w 1944 roku oraz placu Mariensztackiego, zaprojektowane przez Zygmunta Stępińskiego i nawiązujące swą architekturą do osiemnastowiecznej zabudowy. Nazwa osiedla nawiązuje do imienia założycielki dzielnicy (5 listopada 1762) – Marii z Kątskich Potockiej. W XVIII wieku Mariensztat był ośrodkiem handlu produktami spożywczymi i rzemiosła (przede wszystkim garbarstwa). Centralny punkt osiedla stanowi plac Mariensztacki. W połowie XIX wieku był głównym rynkiem targowym Powiśla. Na początku XX stulecia wybudowano przy nim kilka kamienic, został zburzony w 1944 roku. Przy jego odbudowie (1948–1949) padły pierwsze rekordy murarskie. W latach 50. na placu organizowane były imprezy plenerowe. „Granicą osiedla mariensztackiego od strony północnej jest Trasa W-Z, od Wisły dzieli je odbudowana częściowo ulica Dobra, od południa zamyka osiedle ulica Bednarska, a od strony zachodniej Krakowskie Przedmieście z rzędem pięknie odrestaurowanych kamieniczek. Domy Mariensztatu są dwupiętrowe, kryte dachówką, mają stylowe, historyczne elewacje. Narożnik domu ul. Źródlanej i Rynku Mariensztackiego zdobi rysunek (grafitti) przedstawiający rybaków na łodzi. Budynek na ul. Sowiej zdobi kamienna sowa. Szczególnie bogaty jest Rynek w formy architektury dekoracyjnej. Posiada on duży mozaikowy zegar umieszczony na ścianie jednego z domów, fontannę, lampy kandelabrowe” („Trybuna Ludu”).

Monika Siedlecka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *