Andrzej Szczypiorski 1924–2000
Ogród Saski

szczypiorskipTo miasto było całym światem, jaki posiadał. Nawet nie całe miasto, lecz jego jądro, kilkanaście ulic pomiędzy Belwederem i Zamkiem, brzegiem Wisły i cmentarzem Woli. Tutaj było inne powietrze, niebo, ziemia. Jako dziecko zdeptał każdy kąt tego skrawka ziemi, aż po horyzont. Nie miał innej ojczyzny. W jej centrum leżał Ogród Saski, przyległe do niego ulice, z jednej strony piękne, jasne i wytworne, z drugiej napiętnowane hałaśliwym niepokojem, pełne brzydoty i biedy. Nie istniała granica, oddzielająca dwa światy. W cieniu kasztanów Ogrodu Saskiego damy w spacerowych kostiumach, kapeluszach z woalkami, w pantofelkach na wysokich obcasach, panowie w trenczach, melonikach, płaszczach z futrzanymi kołnierzami ocierali się o ciemnych przechodniów w zrudziałych chałatach i cholewach, krzykliwe przekupki w perukach na głowach, pejsatych chłopców w krymkach i flegmatycznych starców, kroczących o lasce, w kurtkach szamerowanych, maciejówkach na siwych głowach i zniszczonym obuwiu biednych, spracowanych ludzi.

Początek, 1986

Akcja powieści toczy się w kwietniu 1943 roku w okupowanej Warszawie, ale pisarz opowiada również o czasach dawniejszych, cofając się do rewolucji 1905, odzyskania niepodległości Polski w 1918 oraz o powstaniu warszawskim; obrazuje też lata powojenne w Polsce: Październik 1956, wydarzenia Marca ,68 roku – po wczesne lata 80., okres po delegalizacji „Solidarności”, stan wojenny. Warszawę w „Początku” odnaleźć można w konkretnych wydarzeniach, które rzeczywiście miały miejsce w okupowanym mieście, w konkretnych miejscach stolicy (Mokotów, Krucza, aleja Szucha, Miodowa, Marszałkowska, Ogród Saski, getto). Jednak przede wszystkim obraz wojennej i powojennej Warszawy zawiera się w losach bohaterów powieści. Są nimi nie tylko Polacy, ale także przedstawiciele innych narodów – Niemcy oraz Żydzi. Można wśród nich odnaleźć ludzi zarówno dobrych, jak i złych. Polak – Paweł (Pawełek Kryński) pomaga swojemu żydowskiemu przyjacielowi, Heniowi. Inny Polak – Apolinary Kujawski, właściciel zakładu krawieckiego, prowadzi interesy z wysokimi rangą oficerami Wehrmachtu. Polak – Kazik Filipek, uczciwy człowiek i prosty robotnik, pomaga w uratowaniu pani Irmy. Polakiem jest też Wiktor Suchowiak – „zawodowy bandyta”, który za pieniądze wyprowadza Żydów z getta. Żyd – Henio Fichtelbaum – wraca do getta, by umrzeć ze swoimi współbraćmi. Żyd – Bronek Blutman, wydaje Żydów Niemcom. Niemiec – Johann Müller, przyjaciel Filipka, wyciąga Irmę z aresztu na alei Szucha. Niemiec – Stuckler, funkcjonariusz gestapo, rasista i morderca, bezwzględnie wykonuje rozkazy przełożonych. Przynależność narodowa nie przesądza tutaj w żadnej mierze o wartości człowieka. Dla Szczypiorskiego tą miarą jest stosunek do drugiego człowieka, a może przede wszystkim do Żyda. W tym rozrachunkowym dziele narrator, opowiadając o losach wykreowanych przez siebie bohaterów, komentuje – kategorycznie i rozstrzygająco, osądza Polaków za ich narodowe grzechy. Za antysemityzm, ksenofobię, obskuranctwo, brak tolerancji. Szczególne miejsce w powieści zajmuje właśnie problem polsko-żydowski, obrosły goryczą, żółcią, obopólnymi uprzedzeniami, wstydem, kompleksami. „Mieszkałem na ulicy Kapucyńskiej – mówi w rozmowie z Tadeuszem Kraśko Szczypiorski – na tej delikatnej granicy między Warszawą elegancką a Warszawą chałaciarską – żydowską. Nie było żadnej obcości w obecności Żyda w moim krajobrazie. Miałem żydowskich kolegów. W każdej sytuacji życiowej, na każdym kroku stykałem się z żydowską diasporą. Czy w Ogrodzie Saskim, gdzie zbierałem kasztany, czy w Ogrodzie Krasińskich, gdzie chodziłem z kolegami – miałem do czynienia z ludźmi, którzy obserwowali w sposób niesłychanie konsekwentny obyczajowość żydowską. I nagle na moich oczach, w sytuacji, w której byłem niemym i bezsilnym świadkiem, to wszystko zostało starte z powierzchni ziemi. Miałem poczucie bezsiły. Ale także poczucie współuczestnictwa. Potem, wiele lat później, przyszła refleksja, straszne pytanie: czy uczyniłem wszystko, co było możliwe, aby w tamtej epoce przeciwstawić się zagładzie Żydów?”. Z tej refleksji niewątpliwie zrodził się „Początek”. Wspomnienie Ogrodu Saskiego znajdziemy także w poemacie „Popiół i wiatr” Antoniego Słonimskiego. Pisała o nim również Maria Dąbrowska w „Warszawie mojej młodości”: „ […] a na końcu znany mi z Prusa Ogród Saski z jego mitologicznymi posągami, zapachem kwitnących akacji i wspaniałą fontanną, samotną w tej jedynej chyba na świecie stolicy dotąd bez wodotrysków”.

Ogród Saski, „ojciec wszystkich naszych skwerów i parków, pierwszy miejski publiczny ogród w Polsce” (M. Baranowska), powstał jako część dużego barokowego założenia pałacowo- urbanistycznego (Osi Saskiej), utworzonego w latach 1713–1745 z inicjatywy Augusta II. Zaprojektowano go w geometrycznym stylu szkoły francuskiej. Część środkową Ogrodu udostępniono publiczności w 1727 roku. W pierwszej połowie XIX wieku uległ modyfikacji stylowej i funkcjonalnej, stając się miejskim ogrodem publicznym nazywanym Letnim Salonem Warszawy, w którym o godzinie pierwszej po południu spotkać można było damy odziane w najmodniejsze stroje. Tłumy spacerowiczów uczestniczyły w zabawach muzyczno- kwiatowych urządzanych przez Towarzystwo Dobroczynności. W Teatrze Letnim dyrygował Stanisław Moniuszko, występowała Helena Modrzejewska. Słynna cukiernia Karola Lessla przyciągała łasuchów spragnionych ciastek w najlepszym gatunku. Instytut Wód Mineralnych serwował najlepszą wodę leczniczą. 16 września 1832 roku urządzono w Ogrodzie publiczny pokaz, kiedy wystartował stąd balon z dwoma francuskimi aeronautami. Charakter miejski Ogród Saski zachował do 1939 roku.W czasie II wojny światowej, zaniedbany i zniszczony. Odbudowany, ale mniejszy niż kiedyś (ma obecnie 15,5 ha) znowu przyciąga spacerowiczów z całej Warszawy

Katarzyna Wigurska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *