Adam Mickiewicz 1798–1855
Wola

MICKIEWICZNam strzelać nie kazano. – Wstąpiłem
na działo
I spojrzałem na pole; dwieście harmat
grzmiało.
Artyleryi ruskiej ciągną się szeregi,
Prosto, długo, daleko, jako morza brzegi;
I widziałem ich wodza: przybiegł,
mieczem skinął
I jak ptak jedno skrzydło wojska swego
zwinął;
Wylewa się spod skrzydła ściśniona
piechota
Długą czarną kolumną, jako lawa błota,
Nasypana iskrami bagnetów. Jak sępy
Czarne chorągwie na śmierć prowadzą
zastępy.
Przeciw nim sterczy biała, wąska,
zaostrzona,
Jak głaz bodzący morze, reduta Ordona.
Sześć tylko miała harmat; wciąż dymią
i świecą;
I nie tyle prędkich słów gniewne usta
miecą,
Nie tyle przejdzie uczuć przez duszę
w rozpaczy,
Ile z tych dział leciało bomb,
kul i kartaczy. […]

Reduta Ordona, 1832

Adam Mickiewicz nigdy nie był w Warszawie, ale często odnosił się do niej w swojej twórczości, różnie ją oceniając i wartościując. W rozprawce „O krytykach i recenzentach warszawskich” (1829) przedstawił ją jako bastion konserwatyzmu wrogi nowym tendencjom romantycznym. Jednocześnie jego twórczość współtworzyła klimat spiskowy w stolicy (szczególnie „Konrad Wallenrod”), a na murach Warszawy w czasie powstania listopadowego pojawiły się fragmenty „Ody do młodości”. Po powstaniu bohaterstwo miasta opisał w wierszu „Reduta Ordona”, a w cz. III „Dziadów” w młodych warszawiakach dostrzegł patriotyzm i odwagę. Przeciwstawił im ugodowe i kosmopolityczne „towarzystwo stolikowe” (scena VII). Pomnik dla uczczenia Mickiewicza wzniesiono przy Krakowskim Przedmieściu w roku 1898. Poeta nie wziął udziału w powstaniu listopadowym, ale od oficerów, żołnierzy i działaczy politycznych przebywających na emigracji w Dreźnie dowiadywał się szczegółów o wydarzeniach podczas powstania. Niektóre z tych relacji stały się tematem wierszy Mickiewicza. Najważniejszym z nich jest „Reduta Ordona”, napisana na podstawie relacji Stefana Garczyńskiego, który był adiutantem generała Jana Nepomucena Umińskiego i z pozycji, gdzie znajdował się sztab, mógł przez swoją lunetę widzieć eksplozję w forcie. Julian Konstanty Ordon w 1831 roku był komendantem fortu nr 54 na Woli w Warszawie. W czasie szturmu Rosjan 6 września reduta została wysadzona, co stało się powodem pogłosek o bohaterskiej śmierci jej komendanta. W rzeczywistości Ordon ocalał i przebywał na emigracji we Francji, gdzie Mickiewicz poznał go osobiście. Później Ordon był uczestnikiem walk o wolność Włoch, w 1855 roku należał do utworzonego przez Mickiewicza legionu tureckiego; zginął samobójczo w 1886 roku. Grobowiec J. K. Ordona dłuta Tadeusza Baracza znajduje się na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. Pierwodruk wiersza ukazał się w tajnym wydaniu, które wyszło w lwowskim Ossolineum w 1832 roku. Pierwsze wydanie autoryzowane znalazło się w drugim tomie „Poezyj” Stefana Garczyńskiego (Paryż 1833). Do tekstu Mickiewicz dołączył notatkę: „Wiersz ten, pisany pod wpływem opowiadań Garczyńskiego, umieszczam między dziełami przyjaciela jako wspólną naszą własność. Poświęciłem go ostatniemu wodzowi polskiemu [gen. J. N. Umińskiemu – przyp. autora], który o sprawie naszej nie rozpaczał i do końca chciał uderzyć. A.M”. „Redutę Ordona” Stefan Żeromski wprowadził jako ważny szczegół w obrazie walki uczniów polskich przeciwko rusyfikacji w „Syzyfowych pracach”: „Borowicz zamknął oczy. Znalazł już wszystko… Serce Marcina szarpnęło się nagle, jakby chciało się wydrzeć z piersi, ciałem jego potrząsało wewnętrzne łkanie. Ścisnął mocno zęby, żeby z krzykiem nie szlochać. Zdawało mu się, że nie wytrzyma, że skona z żalu. Szteter siedział na swym miejscu wyprostowany. Powieki jego były jak zwykle przymknięte, tylko teraz kiedy niekiedy wymykała się spod nich łza i płynęła po bladej twarzy. Nie była to już recytacja utworu wielkiego poety, lecz oskarżenie uczniaka polskiego zamknięte w zdarzeniach bitwy. Był to własny jego utwór, własna mowa. Każdy obraz walki dawno przegranej wydzierał się z ust mówcy jako pragnienie uczestnictwa w tym dziele zgubionym. Uczucie dziecięce i młodzieńcze, po milionkroć znieważane, leciały teraz między słuchaczów w kształtach słów poety, pękały wśród nich jak granaty, świszczały niby kule, ogarniały na podobieństwo wrzawy wojennej”.

Wola to dzielnica zachodniej części Warszawy. Od północy graniczy z Żoliborzem, od południa z Ochotą. Wschodnią granicą Woli jest aleja Jana Pawła II, zachodnią stanowi granica miasta. Nazwa dzielnicy pochodzi od wsi Wielka Wola, która została przyłączona do Warszawy w 1916 roku. Na łąkach ciągnących się na północ od wsi Wielka Wola od 1576 do 1764 roku odbywały się elekcje królów Polski. „Magna vola Varsoviensis była folwarkiem o pół mili odległej od murów miasta obojej Warszawy, a przecież w ciągu dwóch wieków co kilka lat skupiała na rżyskach swych pól Sejm i Senat Rzplitej, hetmanów i wojewodów i biskupów i dziesiątki tysięcy szlachty, równej wojewodom – pisał Tadeusz Makowiecki w „Jesteśmy w Warszawie”. – Wychodzili z Woli królami Korybut i Sas, wychodził Batory i Sobieski. Czarne i białe gałki padały w tej hazardowej grze, aż zorientowano się, że na równym, zielonym stole tych pól, padają zbyt wielkie stawki, wtedy zaczęli grać tutaj potentaci Europy: królowie i elektorzy, cesarz Habsburg i Najjaśniejsza carowa. I przestali grać dopiero, gdy już nie było o co”. W 1794 roku od strony zachodniego wjazdu na Wolę usypano szańce, które odgrywały ważną rolę w obronie Warszawy podczas insurekcji kościuszkowskiej. W czasie powstania listopadowego usypano nowe szańce i reduty. W obronie miasta szczególną rolę odegrała reduta 54 broniona przez J.K. Ordona (kamień pamiątkowy przy ulicy Mszczonowskiej) oraz 59, której bronił gen. Józef Sowiński. Zginął przebity bagnetami. W murach kościoła św. Wawrzyńca do dziś tkwią kule armatnie.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *